7 obserwujących
256 notek
121k odsłon
  164   1

Bez złudzeń – nikt nam nie pomoże.

Wczorajszy dzień sprawił, że „maski opadły”. Jakkolwiek niektórzy nadal brną w kłamliwe opowieści, tym razem np. o „pokojowej” manifestacji Irakijczyków przejętej przez białoruskie służby, to jednak większość nieuprzedzonych obserwatorów ma raczej klarowny obraz zdarzeń.

W związku z tym pojawiły się opinie, że w tej nowej sytuacji uzyskamy realne wsparcie ze strony szeroko pojętej społeczności międzynarodowej, zwłaszcza ze strony Unii Europejskiej. Chciałbym żeby tak było, ale nie widzę podstaw do takiego rozumowania.

Zacznijmy od drobiazgu – polsko-czeski spór w sprawie Turowa. Nowy rząd czeski nie pali się – do tej chwili – do kompromisu. Czyżby liczył, że podtrzymywanie tego ognia będzie tym łatwiejsze, że północnemu sąsiadowi Panowie Putin i Łukaszenko otworzyli jeszcze jeden front?

Zwolennicy teorii, że teraz już „zwycięży europejska solidarność” wskazują, że eskalacja kryzysu może oznaczać destabilizację Unii Europejskiej. Ale czy wieloletnie tzw. grillowanie Polski i Węgier przez unijne instytucje nie destabilizuje Unii? Czy z punktu widzenia „Starej Unii” czynnikiem destabilizującym nie są rządy Prawa i Sprawiedliwości? Wszak ich polityczne ambicje i pewne gospodarcze sukcesy wzmacniając pozycję Polski w istocie „destabilizują” utarte od lat relacje pomiędzy dominującymi w Unii krajami Zachodu, a „Nową” Europą Środkową?

Nie jest tajemnicą, że Niemcy chętnie widzieliby upadek obecnego polskiego rządu. Dotychczasowe działania – ulica, ostatnio reaktywowana z odrażającym wykorzystaniem śmierci kobiety i jej dziecka oraz zagranica – nieustająca presja ze stronu unijnych instytucji, nie doprowadziły jednak do upadku rządów prawicowych w Polsce. Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej może być dla niektórych kolejną formą naciskania na ten rząd z zagranicy, tym razem wschodniej. Brzmi nieprawdopodobnie? Zero złudzeń. Zachodni establishment, którego niektórzy wpływowi reprezentanci odchodzą z polityki wprost do rosyjskich spółek to środowisko raczej zdegenerowane i bez wartości, bo trudno za takowe uznać ideologię gender i cynicznie wykorzystywaną w celach gospodarczych szeroko pojętą „troskę o planetę”.

Nie bez znaczenia jest też wieloletnia antypolska propaganda kontynuowana z bezwzględnym wykorzystaniem obecnego kryzysu. Kto chciałby pomagać „faszystom” i „antysemitom”? Pewnie też jednym z pobocznych celów sprawców tego kryzysu, jest dalsze propagandowe dyskredytowanie Polski i Polaków.

Poza wszystkim – nikt, z tych którzy mieli by nam pomóc, nie jest gotowy zarówno mentalnie jak realnie do wojny. Darujmy sobie ekscytację gładkimi słowami i mało istotnymi czynami. Niech nie przysłonią nam oczywistości – możemy liczyć tylko na siebie, bo tylko od nas zależy jaką cenę zapłacimy tym razem za bycie „Sercem Europy”.


Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale