7 obserwujących
256 notek
121k odsłon
  140   2

„Spadkobierca” Hitlera na tropie „spadkobierców” Mussoliniego.

Międzynarodowy Komitet Oświęcimski, a ściślej jego wiceprzewodniczący Pan Christoph Heubner, wydał oświadczenie w sprawie wyniku wyborów we Włoszech. Pozwolę sobie przytoczyć, za wiadomością umieszczoną już na Salonie24, dwa fragmenty wypowiedzi Pana Heubnera:

"Dla wszystkich ocalałych z Holokaustu i spadkobierców włoskiej Resistenza, jednego z najważniejszych ruchów oporu wobec faszyzmu w Europie, ten wynik wyborów jest wydarzeniem szokującym i smutnym".

i dalej

"Fakt, że obywatele we Włoszech wierzą w obietnice składane przez skrajnie prawicowych populistów i zapraszają samozwańczych spadkobierców Mussoliniego do stołu Republiki, jest również niepokojącym sygnałem, że idea europejska znajduje się pod coraz większą presją".

Niepokoi, ale jest też bardzo znaczące, że Pan Heubner wypowiada się w imieniu „wszystkich”. Zdaje się on nie dopuszczać możliwości, że wśród „ocalałych z Holokaustu i spadkobierców włoskiej Resistenza” mogą się znaleźć osoby nie uznające wyniku włoskich wyborów za wydarzenie „szokujące i smutne”.

Co upoważnia Pana Heubnera do nazwania zwycięskich ugrupowań „skrajnie prawicowymi populistami” oraz „samozwańczymi spadkobiercami Mussoliniego”?

Czyż nie jest to przykład swobody rzucania oskarżeń bez dowodów, równy zaprezentowanemu  niedawno przez Prezydenta Rosji wzywającego do obalenia "nazistowskich" władz Ukrainy i "denazyfikacji" tego kraju?

Równie dobrze, odnosząc się np. do negatywnej reakcji niemieckich władz na wysunięte przez Polskę żądania wypłaty reparacji, można nazwać niemieckich polityków populistami i spadkobiercami Hitlera. Na stronie MKO nie znalazłem żadnego stanowiska w tej sprawie. A przecież tak wrażliwa instytucja powinna chyba zwrócić uwagę niemieckim władzom, że powoływanie się na ustalenia (pomijam kwestie rozbieżności zdań w sprawie ich prawomocności) podjęte ze Związkiem Sowieckim ponad głowami zniewolonych Polaków, nie ma nic wspólnego z „ideą europejską” (jak sądzę i w rozumieniu Pana Heubnera).

Co więcej, naśladując jego styl pisania o innych i jego można nazwać spadkobiercą idei narodowo-socjalistycznej. Podejmowane przez niego działania można interpretować jako dążenie do umocnienia pozycji Niemiec w Europie (aspekt narodowy) kosztem innych (by nie rzec: mniej znaczących) państw narodowych i narodów oraz szerzenie ideologii lewicowej (aspekt socjalistyczny).

Pan Christoph Heubner traktowany jest przez pewne środowiska w Polsce jako osoba zaangażowana w budowę dobrych relacji polsko-niemieckich. Tak napisano o nim na stronie Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu, z którym przez lata był związany:

„Ogromne zaangażowanie w dzieło upamiętnienia Ofiar zbrodni nazistowskich oraz polsko-niemieckiego pojednania towarzyszyło Christophowi Heubnerowi w całym dorosłym życiu. Po szkole średniej odmówił służby wojskowej, wybierając w zamian służbę pokojową w ramach Akcji Znaku Pokuty Służby dla Pokoju (AZP) w Oxfordzie w przytułku dla bezdomnych, później nadzorował pierwsze grupy Akcji w Miejscu Pamięci obozu koncentracyjnego Stutthof. Po studiach na wydziale germanistyki, historii i polityki w Marburgu i Kassel, podjął pracę w AZP. Od 1985 r. współpracuje z Międzynarodowym Komitetem Oświęcimskim ... .”

Za swoją wieloletnią działalność otrzymał wiele odznaczeń zarówno w Polsce jak i w Niemczech.  

Z mojej perspektywy polega ona w istocie na kreowaniu pozytywnego wizerunku Niemiec i budowaniu silnego proniemieckiego lobby w Polsce. Drobny przykład: 18 lutego MDSM poparł apel, w którym wzywano „polityków i intelektualistów, artystów z obydwu krajów, aby zdobyli się na odwagę i wyrazili publiczny sprzeciw wobec niszczenia dialogu między naszymi państwami.” Nie muszę tłumaczyć, kogo twórcy apelu obsadzili w roli „czarnego luda” niszczącego dialog. Z perspektywy dzisiejszych wydarzeń warto przytoczyć tylko jedno zdanie:

„Demonstracyjne domaganie się reparacji wojennych jako wstępny warunek dalszego porozumienia oznacza publiczne zanegowanie dorobku polsko-niemieckiego zbliżenia i porozumienia.”

Oczywiście Pan Christoph, jak każdy, może korzystać z wolności słowa i swobody działania. Może w związku z tym krytykować niektórych Polaków za „demonstracyjne domaganie się reparacji” i nazywać część Włochów faszystami oraz uważać, że tylko on wie czym jest „idea europejska” i co jest dla niej dobre, a co złe. Oczywiście musi godzić się z tym (przynajmniej na razie), że jego stanowisko też podlega ocenie i ewentualnej krytyce.

Niesmak budzi coś innego. 27 lutego 2022 roku Pan Heubner, w imieniu MKO, wypowiedział się na temat trwającej już czwarty dzień agresji Rosji na Ukrainę (reakcja na wybory we Włoszech była znacznie szybsza). Cytuję:

„Ocaleni z Holokaustu są szczególnie oburzeni faktem, że Władimir Putin, aby uzasadnić swoją wojnę, wciąż używa pojęć „ludobójstwo” i „denazyfikacja”. Uważają to za cyniczne i perfidne kłamstwo, wykorzystujące w sposób krzywdzący nie tylko ocalonych z Holokaustu, ale także tych wszystkich ludzi, którzy cierpieli jako radzieccy jeńcy wojenni w niemieckich obozach koncentracyjnych lub jako żołnierze Armii Czerwonej wyzwalali Auschwitz i inne obozy.”

Czy mniej prawdziwe będą słowa: „Pan Christoph Heubner, aby uzasadnić swoją niechęć wobec demokratycznego wyboru Włochów, używa pojęć „populiści” i „spadkobiercy Mussoliniego”. Używając tych cynicznych i perfidnych kłamstw, wykorzystuje w sposób krzywdzący nie tylko ocalonych z Holokaustu, na których się powołuje, ale także tych wszystkich ludzi, w tym Włochów, którzy cierpieli w niemieckich obozach koncentracyjnych”.

Przywołuje też jednego z nich, dla jego oprawców więźnia o numerze 174517. Przed takim światem, w którym – zgodnie z żądania ideologów gender wspieranymi przez liberałów i lewicę (to nad ich porażką wyborczą ubolewa Pan Heubner) – ludzie mają być numerami: Rodzic 1 i Rodzic 2, chce bronić Włochów Pani Giorgia Meloni.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale