48 obserwujących
323 notki
409k odsłon
2885 odsłon

Czy ktoś pomógł PiS wygrać wybory?

żródło wp.pl
żródło wp.pl
Wykop Skomentuj71

To jest oczywiście retoryczne pytanie. Jest jasne, że podsłuchy z „Sowy” nie pojawiły się w przestrzeni publicznej przypadkowo i oczywiście organizatorami całego przedsięwzięcia nie byli kelnerzy czy jakiś pośledni biznesmen. Taśmy pojawiają się w 2014 roku tak, aby nawet stłumiony przez mainstreamowe media przekaz miał szanse dotrzeć do uszu większości Polaków. Cytaty z podsłuchów zostały prawidłowo wyodrębnione, tematyka i zawartość miały oburzyć wyborców – i tak też się stało. W żaden sposób nie chce rozgrzeszać cynicznych i pazernych na władzę politykierów z PO, chce tylko podkreślić, że operacja „Sowa” została przeprowadzona niezwykle profesjonalnie i skutecznie. Poza tym moja wiara w cuda jest bardzo ograniczona i jakoś trudno mi uwierzyć w przypadek, kiedy prezes Kaczyński, znany z fatalnej polityki personalnej (Marcinkiewicz, Migalski, miś Kamiński, minister Kaczmarek) w sposób niezwykle trafny typuje nieznanego nikomu kandydata na urząd prezydenta.
Co zatem się stało? Kto pomógł PiSowi dwukrotnie wygrać ostatnie wybory? Takie pytania pojawiły się już w 2015 roku, kiedy wielu obserwatorów sceny politycznej przecierało oczy ze zdumienia po tym, jak prawdziwa alternance democratique stało się faktem. Oto partia skazana na niebyt i wieczną opozycyjność, zmiażdżyła lewicowo-liberalny establishment. Przez pewien czas tego typu domysły były traktowane jako niedorzeczność. PiSowi po prostu się udało, mieli przysłowiowy fart, nastroje się zmieniły, wyrosło nowe pokolenie, trafili z hasłami i zdobyli te ekstra 7%, które otworzyło im drogę do władzy.

To nagłe „sprofesjonalizowanie” się Prawa i Sprawiedliwości i publikacja kompromitujących poprzednią władzę taśm zaczyna być bardziej zrozumiałe w kontekście ostatnich wyczynów nowej rządowej elity. Widać to jak na dłoni, że ktoś, bardzo mocny i wpływowy, kształtuje politykę polskiego rządu. Polska nie zachowuje się jak suwerenny kraj, ale jak podległy bantustan, który musi się za coś „odwdzięczyć” i za coś „zapłacić”.

Zaczęło się od setek milionów przeznaczonych na żydowskie cmentarze i muzea, co samo w sobie nie oznacza przecież nic złego, bo o zmarłych i pamięć historyczną trzeba dbać. Problemem jednak jest brak jakiegokolwiek rządowego nadzoru nad kadrą zarządzającą tymi muzeami, więc prezentują one zgoła niepolski punkt widzenia. Jest więcej niż pewne, że rząd nie ma również żadnej kontroli nad wydatkowaniem środków przeznaczonych na remonty cmentarzy. Elektorat Prawa i Sprawiedliwości słusznie uznał za skandal powołanie przez ministra Glińskiego polakożercy Schnepfa i tchórzliwego ex-ministra Rotfelda do rady muzeum Polin. To „zbliżenie” z Izraelem realizuje nawet krajowy przewoźnik lotniczy LOT, który otworzył regularne połączenia z Tel Awiwem z pięciu miast w Polsce. I znowu, ktoś powie, że przecież to dobry pomysł, im więcej połączeń, tym lepiej - w końcu LOT ma zarabiać. Tylko dlaczego tego typu rejsowe połączenia nie zostały otwarte na kierunku brytyjskim? Mamy tam przecież prawie milion polskich obywateli ciężko pracujących na chleb. Jeśli ktoś powie, że ośmiomilionowy Izrael jest ważniejszy dla Polski niż sześćdziesięciopięciomilionowa Wielka Brytania, narazi się tylko na śmieszność.

W przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się bardzo dziwne postaci. Mentorem polskiego rządu został niespodziewanie Johnny Daniels, postać bardzo tajemnicza, którą rządowe media wylansowały na wielkiego przyjaciela Polski. Później, ten „wielki przyjaciel” zasugerował wyłączenie terenu byłego obozu w Auschwitz spod polskiej administracji. Stało się to już po tym, jak ambasador Izraela obraziła polskie ofiary obozu w trakcie uroczystości rocznicowych. Mamy zatem zabawę w dobrego i złego policjanta. Anna Azari wali obuchem przez łeb, a Johnny Daniels chwali naiwnych Polaków i czasem podpowiada różnego rodzaju „rozwiązania”.

W trakcie kilku ostatnich kryzysów bądź mini-kryzysów wizerunkowych rząd bardzo często tracił kontrolę nad sytuacją, ale wtedy na scenę z przytupem wchodził sam „naczelnik” Kaczyński i ustawiał grę. Dziś widać, że funkcjonariusze rządowi, którzy otwarcie deklarują zdumienie reakcją Izraela na ustawę o IPN, mówią to po konsultacjach z prezesem PiS. Obóz władzy jest po prostu bezradny i każde kolejne deklaracje, kroki czy działania powodują coraz większe rozzuchwalenie Izraela i jego agentury wpływu w Polsce.

Dlaczego tak się dzieje? To oczywiste. Izrael po prostu trafnie zanalizował sytuację polityczną w Polsce i stara się wyciągnąć z niej jak największe korzyści dla siebie. Możemy tutaj mówić o szeregu błędów strategicznych popełnionych przez elitę PiS i samego Jarosława Kaczyńskiego.

Po pierwsze – filosemityzm. Jest to skaza znacznej części polskiej inteligencji. Mam tutaj na myśli etnicznych Polaków, którzy wykazują skłonność do idealizowania Żydów i traktowania ich w sposób uprzywilejowany. Wynika to zapewne z zawężenia spektrum obserwacji do Polaków żydowskiego pochodzenia, nierzadko dobrze wykształconych i na wysokim poziomie kulturowym, którzy są narażeni na werbalny antysemityzm, typowy dla niższych warstw społecznych. Polscy inteligenci zapominają, że zasymilowani Żydzi stanowią jedynie wierzchołek hierarchii społecznej i, że w żaden sposób nie reprezentują ogółu tego narodu. Jest to podobny błąd rozumowania jak, dajmy na to, przedstawienie Marie Skłodowskiej-Curie czy Adama Mickiewicza jako Polaków o przeciętnej inteligencji i statusie społecznym.
Filosemicki stereotyp kierował od wielu lat sposobem myślenia braci Kaczyńskich, a w przypadku prezydenta Kaczyńskiego prowadził do wielu błędnych decyzji personalnych. Dziś wydaje się, że „naczelnik” Kaczyński nie rozumie prostej prawdy, że filosemityzm jest taką samą aberracją umysłową, jak antysemityzm i to ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami. Jest to błędny sposób postrzegania rzeczywistości, który prowadzi na manowce, bo jest po prostu miękką formą rasizmu wymierzoną przeciwko nie-Żydom.

Wykop Skomentuj71
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka