jak donosi TVN i radio zet, brak możliwości odwiedzania się w szpitalach
najpewniej doprowadził polski (a wręcz śląski) związek partnerski
do rozstroju nerwowego. i mamy efekt tej nieludzkiej opresyjności:
W opublikowanym w poniedziałek komunikacie Prokuratura Okręgowa w Gliwicach poinformowała, że w październiku 2023 r. Julia B., samotnie wychowująca swojego syna Ignacego, zamieszkała ze swoją partnerką Patrycją J. Obie wychowywały łącznie troje dzieci, zajmując się nimi na zmianę.
"Jak ustalono, Patrycja J. znęcała się fizycznie i psychicznie nad dzieckiem partnerki w ten sposób, że wyzywała dziecko słowami obelżywymi, straszyła oddaniem do domu dziecka, karała długotrwałym siedzeniem w szafie, pozbawiała go picia i jedzenia, zabraniała załatwiania potrzeb fizjologicznych, rzucała dzieckiem o ścianę, szarpała je za uszy, gryzła, uderzała pięściami i kablem po całym ciele, dusiła i kopała małoletniego" – opisywali śledczy.
Szczegóły szczęśliwego dzieciństwa pozostałych dzieci,
którymi opiekowało się sfrustrowane LBGT nie zostały
podane do wiadomości publicznej.
Pytanie: czy jeśli opresyjny und homofobiczny wymiar sprawiedliwości
(czyt: pisoskie złogi po Ziobrze) zasądzi kare pozbawienia wolności..
czy wówczas obie kochające się matki będą mogły odwiedzać się
w pierdlu, czy też związek partnerski dozna kolejnych tortur?
-



Komentarze
Pokaż komentarze (14)