Ministra Kudrycka subtelnie zmienila zasady naboru na studia.
Rekrutacja na studia ruszyla niemal po staremu ale z malusia zmiana. Tak jak dotychczas nie trzeba skladac oryginalow matur, wystarczy xero (co daje opcje aplikowania na dowolna liczbe kierunkow). Nowoscia jest to, ze oryginal matury trzeba doniesc dopiero w dniu rozpoczeciem studiow.
MNiSW tlumaczy ze jest to pojscie na reke drogim studentom - nie beda musialy skarby nasze kochane w srodku lata donosic papierow, bo zrobia to w dniu rozpoczecia studiow.
Kochana Ministra, Basia nasza kochana, nieprawdaz?
Z tej, pozornie drobnej zmiany wynikaja dosc powazne konsekwencje - w praktyce niemoznosc rekrutacji uzupelniajacych. a to powaznie uderza i w kandydatow
i w uczelnie (panstwowe).
Z punktu widzenia kandydata:
Do ostatniej chwili nie bedzie wiadomo czy uwalniaja sie miejsca dla osob "pod kreska". A wiec jezeli kandydat nie jest szczesliwcem ktory zalapal sie w pierwszym naborze to nie moze liczyc na rekrutacje uzupelniajaca. W konsekwencji taki kandydat pojdzie kierunek mniej faworyzowany/zabezpieczajacy (jesli tam sie zakwalifikowal), albo pojdzie do szkoly prywatnej (ktorych ta "ulga" nie objela), albo nie trafi na studia wogole.
Z punktu widzenia uczelni:
Mimo wielu chetnych (znacznie wiekszej liczby kandydatow niz miejsc) wiele wydzialow bedzie zaskoczonych gdy ruszy nowy rok akademicki a faktycznie przyjetych bedzie znacznie mniej niz limit (bo ci zakwalifikowani beda studiowac gdzieindziej). Na dodatkowa rekrutacje (mimo chetnych i wolnych miejsc) nie bedzie czasu.
I jeszcze druga sprawa: otoz w dalszej perspektywie bedzie mozna pokazac ze nie ma chetnych na studia, a co za tym idzie ze kadry jest za duzo ... itd itd.
Jedyna, "oczywiscie przypadkowa i absolutnie niezamierzona" zaleta nowych wytycznych bedzie napedzanie absolwentow w kierunku uczelni prywatnych.
Bo ministra wie co robi.



Komentarze
Pokaż komentarze (31)