Kiedyś na zupełnie innym portalu skrytykowałem melancholiczno-psychodeliczne kino skandynawskie. Teraz pora na tzw. polskie kino.
Kino polskie początkowo było socrealistyczne - cenzurowane i zatwierdzane do obiegu przez partię komunistyczną.
Obecnie można podzielić je na trzy główne kategorie: żydowskie, lewackie, denno-komediowe. Są także inne jak Ogniem i Mieczem, czy Katyń, ale emitowane są z rzadka.
Ostatnio nominantem z Polski do Oscara (Amerykańskiej Akademii Filmowej) był ,,W ciemności'' ... film reżyserowany przez Żydówkę o Żydach. Tu można wspomnieć także np. o Pianiście.
Są także filmy lewackie. I żeby za daleko w ich kupie nie grzebać wspomnę o ostatnio granym ,,Sponsoringu'' Małgorzaty Szumkowskiej. Film o de facto formie prostytucji szumnie nazywanej sponsoringiem. Reżyserka Małgorzatka Szumkowska to stała bywalczyni Krytyki Politycznej, zgaduję, że dobrze zbratana z Magdaleną Środą, czy Kazimierą Szczuką.
Trzeci rodzaj filmów stąd to strasznie głupie komedie. I tu można wspomnieć np. o ,,Dniu Świra'' czy filmie, który ma niedługo wejść na ekrany: ,,Kac Wawa''.
Podsumowując, w mojej opinii większość filmów z Polski nie jest warta złamanej złotówki, aby je oglądać. Więcej - szkoda na nie czasu.
P.S. A tak w ogóle to mi się tylko wydaje, czy ktoś także odniósł wrażenie, że Tomasz Karolak i Borys Szyc występują w co drugim filmie wyprodukowanym nad Wisłą?




Komentarze
Pokaż komentarze (1)