Telok na swoim blogu ( telok.salon24.pl/396085,ribitzkiemu-do-sztambucha-w-polsce-nie-bylo-wojny-domowej ) argumentuje, że w ostatnich dniach wojennych i w pierwszych miesiącach po niej, nie było w Polsce wojny domowej.
Nie było? Niełatwe pytanie, niełatwa odpowiedź.
Pozwolę sobie na to pytanie zadać kolejne - czy mało to szuj zapisywało się do PPR i później do PZPR; do MO, mało współpracowało z NKWD, czy potem do ZOMO i UB/SB? Nie ma co upiększać historii. Oczywiście gdyby nie przesuwanie na zachód Armii Czerwonej przez Związek Radzieki, nie doszłoby do skomunizowania tego kraju. Ale gdyby Sowieci wkraczali i natrafili na całkowity i zupełny opór na wszelkich płaszczyznach, jakkolwiek by się nie starali, nie zawładnęliby tym krajem. Ktoś im pomagał. Podobnie zresztą w innych krajach.
Zanim powstawały wielkie imperia, dochodziło do konfrontacji w ich kolebkach. Ale także na swój sposób w krajach podbijanych analogiczna sytuacja nierzadko zaistniała. I pytanie jakie sobie można zadać, to nie czy taki lub inny konflikt wewnątrz danego kraju miałby wybuchnąć w danej sytuacji. Pytanie jest kto zwycięży.



Komentarze
Pokaż komentarze