-------------------------------------

-----
Nie będąc czytelnikiem Virginii Woolf (tym bardziej jej listów) nie podejmuję się tutaj wyrokować o rasizmie pisarki, natomiast pragnę zwrócić uwagę, iż paradoks, o którym pisze ww. czytelnik wynika z nieporozumienia, ponieważ Kipling nie był rasistą, a realistą czy wręcz arcyrealistą opisującym świat takim, jakim jest. (Przykładów wspaniałych postaci, innych niż białych, na kartach opowiadań i poematów Kiplinga znajdziemy mnóstwo; najbardziej znany jest Gunga Din.
***
Jednakowoż, skoro już zestawiamy R. Kiplinga z ww. pisarką, warto poczynić kilka uwag, jak się wydaje pomijanych zazwyczaj, bądź przemilczanych w opracowaniach twórczości V. Woolf, nie mówiąc już o wypowiedziach, publikacjach etc. jej czytelników, czy wręcz wielbicieli.
Ojciec Virginii sir Leslie Stephen Woolf (1832-1994) pisarz, historyk, filozof był jednym z pierwszych entuzjastów R. Kiplinga. Pisał o nim w 1897 r. "The best of the lot. He has both popularity and genius".
W domu Woolfów, pełnym książek (i dzieci z poprzednich małżeństw obojga rodziców Virginii) był Kipling za sprawą seniora rodu często (na głos) czytany.
Wiele ballad Kiplinga Leslie Stephen znał na pamięć i recytował je przy rodzinie. Cenił pisarstwo, które określał jako "masculine".
Dla późniejszego "buntu" córki przeciw gustom ojca i w ogóle mężczyznom (także przeciw światu Kiplinga) nie bez znaczenia miał fakt wykorzystania 13-letniej Virginii przez jej przyrodniego brata. Jej udział w "komunie" Bloomsbury w tym względzie "dopełnił całości".
***
Jednakowoż V. Woolf czytała Kiplinga i jako "dama-literatka" (bardziej niż członkini grupy Bloomsbury) uwolnić się od jego wpływu - w tym na własną twórczość - nie zdołała.
Badacze zwracają uwagę na echo (świadome i podświadome) utworów Kiplinga czytanych w danym czasie przez pisarkę obecne w następujących potem jej powieściach. Konkludują: "She enjoyed reading Kipling more than she wanted to admitt"
W usuniętym przez autorkę (acz zachowanym w manuskrypcie) fragmencie "A Room of One's Own" zwierza się, jak ściąga z półki jedną z książek Kiplinga, otwiera "and I could not stop once I had begun" (i nie mogłam już przerwać czytania)
Przychodzą tu na myśl słowa G. Orwella;
"I worshipped Kipling at thirteen, loathed him at seventeen, enjoyed him at twenty-five and now again rather admire him.The one thing that was never possible; if one had read him at all, was to forget him"
Jednakowoż zdaniem Woolf (wyrażonym w „ A Room of One’s Own”) utwory Kiplinga są dla kobiety „incomprehensible”...(niezrozumiałe)
Hmm...Powiedzmy tak; normalne Kobiety (bez zaburzeń orientacji i zakrzywienia lewicowego jak ww. pisarka) nie tylko nie miały (i nie mają) żadnego "problemu" z Kiplingiem, ale czytały go, czytają, ceniły i cenią nadal.
Zaznaczmy, że niektóre z polskich przekładów Kiplinga ukazywały się, podobnie jak oryginały w Stanach lub Anglii w magazynach właśnie dla kobiet np. w "Bluszczu" czy "Tygodniku Mód i Powieści"
Dodajmy na koniec, iż poczet pań - tłumaczek Kiplinga na jęz. polski jest pokaźny, a wręcz wyjątkowy na tle innych krajów.
Ze współczesnych wymieńmy Annę Bańkowską ("Mandalay", "Brzemię Białego Człowieka", "Ballada o Wschodzie i Zachodzie"), Hannę Pustułę -Lewicką ("Bajki, które trzeba opowiadać właśnie tak", 2018), Ewę Horodyską, (Opowiadania zebrane w tomie "Widma i Bestie", 2020 )
Kazimierz Rafalski




Komentarze
Pokaż komentarze (4)