Majówka idzie i czas się wyluzować. Olać polityków i tych wszystkich głąbów, którzy nam na codzień psują wątrobę. Od jutra będzie ją mam nadzieję psuć coś zupełnie innego.
A żeby się wyluzować dobrze jest mieć jakąś mantrę - piosenkę albo powiedzonko, które łagodzi nerwy i uspakaja umysł. Krisznowcy mają swoje Kirszna, Kriszna, Hare Hare i nawet te pomarańczowe wdzianka ich nie denerwują. Warto brać przykład.
Ja na ten przykład też mam swoje powiedzonka. Jednych dobywam często, innych nie, ale nieodmiennie koją moje nerwy i przywracają zewnętrzny spokój. A najlepsza jest ta oto urocza mantra, gdzieś kiedyś zasłyszana, która już na dobre zadomowiła się w mojej prawej półkuli.
"Jestem oazą spokoju, zajebiście kurwa wyluzowanym kwiatem lotosu na tafli tego pierdolonego jeziora". I tak będą płynąć dni a my razem z nimi. I do zobaczenia po. Kto wie, może już będą udoskonalone listy notek?
35
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (7)