Z niejakim rozbawieniem przeczytałem paszkwil Łukasza Warzechy o antyglobalistach. W swojej ocenie tego dość szerokiego i niejednorodnego ruchu pan redaktor pominął takie nazwiska jak Styglitz czy Kapuściński. Prostym chwytem erystycznym Antyglobalizm sprowadził do wąskiej grupy anarchistów i zadymiarzy. Dziwnym trafem strasznie denerwuje się, kiedy w podobny sposób sprowadza się jego dziennikarstwo do pisania o wielorybach w Wiśle.
No to spróbujmy. Wyobraźmy sobie, że sprawa z Filipin zdarzyła się w Polsce. Redaktor Warzecha dostaje zlecenie na opisanie jej w fakcie. Jak myślicie, jaki dobierze tytuł?
a. Durne baby nie chciały się uczyć to same sobie winne.
b. NESTLE MORDUJE NASZE DZIECI!
Jak łatwo się domyślić, pan Łukasz wybierze wersję a. Idźmy dalej. Co uczciwy dziennikarz Faktu napisze w samym artykule? Przedstawi nam streszczenie poglądów Adama Smitha i wyjaśni czytelnikom wszystkie zalety globalizacji. Ze swadą opowie jak bardzo on i jego gazeta cenią sobie zdrowy ludzki egoizm i wszystko co z niego wynika, łącznie z całostronicową reklamą mleka w proszku wykupioną przez Nestle. Napisze, że on i inni dziennikarze Faktu mają gdzieś umierające dzieci, bo to, że ich matki dają się nabrać na durne reklamy koncernu jest winą tylko i wyłącznie ich lenistwa i niechęci do nauki.
Pan Łukasz napisze to wszystko bo zarówno on sam jak i gazeta którą wspiera i bądź co bądź firmuje swoim nazwiskiem są mądrzy i uczciwi.
W przeciwieństwie do antyglobalistów, którzy wszyscy co do jednego są rozrabiaki i durnie. I mają wszy, wielkie jak wieloryb. Ten z Wisły.



Komentarze
Pokaż komentarze (35)