0 obserwujących
103 notki
160k odsłon
  1012   0

Wielka bitwa o szyld - kompania Tuska zawłaszcza cudze

Wczoraj miałem sposobność spotkania się (po ponad 15 latach) z jedną z osób "świetlikowych', do tego znaczącą, bo będącą w grupie założycielskiej. Napisałem znaczącą, bo dla każdego "kumatego" świetlikowca był jednym z pionierów tej firmy.

Poniżej fragment jednej z notek Jego autorstwa pt "Wielka bitwa o szyld".

Rzecz dotyczy zmiany nazwy SPUW "Świetlik" na SPUW "Gdańsk" której autorstwo przypisywane jest  Mariuszowi Wilkowi (choć kto wie gdzie inspiracja była naprawdę ???) a zdarzyło się to wiosną 1987 r. a nie jak w cytowanym tekście rok wcześniej.

Pozwoliłem sobie na przedstawienie tego tekstu bez wyraźnej zgody autora, choć wspominałem Mu, iż nie powstrzymam się z publikacją ponizszej notki ze wzaględu na istotne informacje społeczne.

Mój drogi Z, znamy sie juz 30 lat i jestem gotów na proces z Tobą, który stałby się niezłym przyczynkiem do poznania wspólczesnej historii.

 

 Wielka bitwa o szyld

Przez kilka lat do założenia spółdzielnia funkcjonowała pod wdzięczną nazwą „Świetlik”, którą lubiłem i z którą byłem związany wręcz sentymentalnie bo przypominała mi ten trudny czas w Tczewie kiedy to właśnie od mycia świetlików zaczynaliśmy naszą przygodę na wysokościach. „Świetlik” obowiązywał do 1986 r. kiedy to pojawili się w spółdzielni propandziści, którzy zaproponowali zmianę nazwy. Proponować każdy może ale uzasadnienie wygłoszone przy tej okazji przez niejakiego Mariusza W. zapachniało tak prymitywną propagandą, że jak kiedyś dosadnie mawiano szlag mnie trafił. Brzmiało to mniej więcej tak: my pracując w całym kraju w Jaworznie, Kędzierzynie, Płocku niesiemy na sztandarze tę rewolucyjną ideę, która narodziła się w Gdańsku i dlatego żeby tę rewolucję bardziej propagować powinniśmy nazywać się nie „Świetlik” Gdańsk ale „Gdańsk” Gdańsk a jeszcze lepiej byłoby „Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk” Gdańsk. Cholera jasna pomyślałem – z jednej propagandy w drugą. Facet przywiezionym w teczce, który nie skalał jeszcze rączek żadną pracą w spółdzielni będzie mi nazwę zmieniał. Głośno wówczas protestowałem. Poparcie jednak miałem mizerne, polegliśmy sromotnie w głosowaniu i nowa nazwa przeszła. Zaledwie kilka osób głosowało za „Świetlikiem” co budziło wówczas moje najwyższe zdumienie, że tak mało jest osób samodzielnie myślących. Być może ulegli jednemu z chwytliwych argumentów propagandowych, że pod nową nazwą będziemy traktowani bardziej poważnie i efekt ekonomiczny będzie lepszy. Oczywiście stało się dokładnie odwrotnie. „Świetlik” był w pewnym okresie najlepiej płacącą firmą w Trójmieście, w „Gdańsku” zarobki systematycznie spadały aż wreszcie „legendarna” firma rozsypała się spełniwszy uprzednio swą rewolucyjną misję zostawiła na bruku kilkuset chłopaków, którzy poświęcili jej kawałek swego życia.

Po siedmiu może latach od sławetnego głosowania, gdzieś koło roku 1994, kiedy pracowałem w województwie szczecińskim znajomi przynieśli mi artykuł „Akrobaci, kapeluchy, łabędzie” w którym znalazłem zdanie wygłoszone przez Donalda Tuska „wielką bitwę o szyld spółdzielni wygrał Mariusz Wilk”.

 Dziś po 25 latach dowiaduję się, że nikt z byłych spółdzielców w rozmowie o spółdzielni nie używa nazwy „Gdańsk”, wszyscy mówią „Świetlik”.

Gówno więc wygrał – myślę sobie. Gówno wygrał, Nasze jest zza grobu zwycięstwo (a tak, bo spółdzielni już nie ma).

A o czym to świadczy, że wszyscy spółdzielcy używają nazwy „Świetlik”. Ano, świadczy o tym, że Ci sami „wszyscy” i wówczas w trakcie tamtego głosowania z głębi ducha byli za „Świetlikiem” skoro pozostał on w ich świadomości czy też podświadomości do dziś. Zabrakło jednak odwagi żeby się rewolucyjnej argumentacji przeciwstawić bo a nuż ktoś by ich uznał za niezaangażowanych albo wręcz za komunistów.

 

 

 

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale