rolikman rolikman
684
BLOG

Prawdy, półprawdy i kłamstwa w naukach medycznych

rolikman rolikman Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

Czytelnikom Nowej Debaty postaci Johna Ioannidisa, naukowca z Uniwersytetu w Joaninie i bostońskiego Uniwersytetu Tafts zajmującego się weryfikowaniem badań medycznych, nie trzeba przedstawiać. Pisaliśmy już o nim w artykule pt. „Na ile można ufać współczesnej medycynie ”. W listopadzie 2010 David H. Freedman, opublikował w piśmie „The Atlantic” artykuł zatytułowany „Lies, Damned Lies, and Medical Science” omawiający wiele aspektów pracy tego badacza, a także jego wpływ na funkcjonowanie środowiska naukowo-medycznego na świecie. Niestety obraz, jaki się wyłania z tego materiału, nie napawa optymizmem. Wynika z niego, że niemała część rezultatów uzyskiwanych w badaniach medycznych jest albo myląca, albo przesadzona, albo po prostu sfałszowana. Ponieważ jakość badań medycznych ma bezpośrednie przełożenie na stosowane codziennie metody leczenia, a tym samym wpływa na zdrowie i życie każdego człowieka, przyjrzyjmy się bliżej wybranym zastrzeżeniom Ioannidisa pod adresem współczesnej medycyny.

Zdaniem Ioannidisa, praktyka pokazuje, że bezpieczniej jest założyć, iż każde nowe odkrycie medyczne jest raczej fałszem niż prawdą. A Ioannidis wie, co mówi. Od wielu lat poszukuje odpowiedzi na fundamentalne pytanie: czy badaniom medycznym można ufać? Jest dzisiaj jednym z najlepszych na świecie ekspertów zajmujących się weryfikacją osiągnięć współczesnej medycyny. Wraz z zespołem swoich współpracowników wielokrotnie udowodnił, że wyniki wielu eksperymentów, w tym również tych „przełomowych”, publikowanych w prestiżowych czaspismach specjalistycznych, są rezultatem błędu bądź manipulacji. Pomimo tego, stanowią one podstawę codziennych praktyk lekarskich i są uzasadnieniem dla stosowania antybiotyków, leków na nadciśnienie, dla zwiększonego spożycia błonnika kosztem mięsa, albo dla decyzji o operacji serca bądź kręgosłupa. Taka sytuacja nie jest korzystna dla pacjentów, bo w opinii Ioannidisa aż 90 % publikacji medycznych, będących źródłem wiedzy dla lekarzy, jest obarczona nieprawidłowościami.

Dorobek badawczy Ioannidisa zdobywa coraz większe uznanie w środowisku medycznym. Jego prace są publikowane i cytowane w czołowych naukowych magazynach. Ioannidis jest rozchwytywanym prelegentem przy okazji różnych konferencji naukowych. Niektórzy uważają go za najbardziej wpływowego naukowca naszych czasów. Mimo swojej popularności i reputacji, on sam uważa, że badania medyczne są obecnie tak głęboko dysfunkcjonalne, a badacze podlegają tak wielu konfliktom interesów, że trudno oczekiwać od środowiska medycznego nie tylko zdolności do samonaprawy, ale choćby chęci do postawienia właściwej diagnozy sytuacji.

Nauka oparta na dowodach czy na grantach?

Nieopodal kampusu uniwersyteckiego w Ioaninie, gdzie Ioannidis pracuje, znajduje się gaj Zeusa, w którym zgodnie z mitologią przyszłość przepowiadała niegdyś najstarsza grecka wyrocznia w Dodonie. Dzisiaj w miejscu tym rośnie dąb, którego turyści dotykają w nadziei na uzyskanie przepowiedni dotyczących ich osobistych planów. „Przywożę tutaj wszystkich odwiedzających mnie naukowców,” mówi Ioannidis, „i niemal wszyscy oni pytają drzewo o to samo: czy mój projekt badawczy otrzyma dofinansowanie? ” Jego zdaniem mamy dziś do czynienia z obsesją na punkcie pozyskiwania grantów, co siłą rzeczy pomniejsza rzetelność i bezstronność badań medycznych. „Nauka oparta na dowodach” („evidence-based science”) nagminnie ustępuje miejsca „nauce opartej na grantach” („grant-based science”).

Ioannidis wspomina, że po raz pierwszy natknął się na nieprawidłowości w badaniach medycznych we wczesnych latach 90-tych, kiedy pracował jako młody lekarz i badacz na Uniwersytecie Harvarda. Zajmował się wówczas diagnozowaniem rzadkich chorób, na temat których z oczywistych względów brakowało materiału badawczego. Z tego powodu lekarze nie mieli możliwości stosowania sprawdzonych procedur medycznych i musieli niejednokrotnie kierować się swoją intuicją i zdrowym rozsądkiem. Już wtedy Ioannidis zaobserwował, że medycy mają tendencję do tego, żeby postępować w taki sam sposób bez względu na rodzaj schorzenia. Często stosowali takie same procedury wobec schorzeń pospolitych, co wobec nowotworu czy choroby serca. Ta obserwacja zainspirowała młodego naukowca do tego, aby przeszukać literaturę medyczną pod kątem naukowego uzasadnienia dla stosowanych przez lekarzy terapii. Wtedy po raz pierwszy zaobserwował, że wiele z publikowanych badań nie spełniania fundamentalnych kryteriów naukowych.

Był to czas, w którym ruch zwolenników tzw. medycyny opartej na faktach (ang. evidence-based medicine) nabierał dopiero rozpędu i młody lekarz postanowił się do niego przyłączyć . Wtedy też Ioannidis podjął współpracę z badaczami z prestiżowego Tufts University, znajdując następnie zatrudnienie na Johns Hopkins University oraz w Narodowym Instytucie Zdrowia (National Institutes of Health, NIH). Młody naukowiec był znakomicie przygotowany do swojej misji. Jeszcze w szkole średniej uchodził za matematycznego geniusza, jednak zdecydował się pójść w ślady swoich rodziców, będących naukowcami, i ukończył medycynę. Dzięki swoim talentom mógł połączyć wiedzę matematyczną z medycyną, stosując w tej ostatniej rygorystyczne zasady analizy statystycznej. Szybko odkrył, jak niestarannie przeprowadza się badania medyczne. „Zakładałem, że wszystko co my, lekarze, robimy jest z gruntu właściwe, i że moją pracą tego dowiodę”, wspomina Ioannidis.

Historia pomyłek i odwołań

Rzeczywistość nie sprostała oczekiwaniom młodego naukowca. Wnikliwa lektura publikacji medycznych uświadomiła Ioannidisowi, jak wiele odkryć o fundamentalnym znaczeniu dla rozwoju medycyny nie znajduje potwierdzenia w późniejszych badaniach. Czasami, ale nie zawsze, informacje o spektakularnych „pomyłkach” przedostają się do mediów popularnych. Dla przykładu, wiadomo już dzisiaj, że takie procedury jak mammografia, kolonoskopia, czy testy PSA są znacznie mniej skuteczne w wykrywaniu nowotworów, niż pierwotnie ogłoszono. Innym przykładem jest wątpliwa skuteczność w leczeniu depresji masowo przepisywanych antydepresantów takich jak Prozac, Paxil i Zoloft. Badania dowiodły, że substancje te są niewiele skuteczniejsze od placebo. Kolejny przykład: wbrew początkowej opinii okazało się, że całkowite unikanie słońca, zamiast zmniejszać, zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwór skóry. Jeszcze inną „pomyłką” okazały się zalecenia dotyczące picia dużej ilości wody podczas intensywnego wysiłku fizycznego, co potencjalnie grozi nawet śmiercią. Podobnie nieprawdziwe okazały się długo powtarzane twierdzenia, że jakoby spożywanie rybiego tłuszczu, ćwiczenia fizyczne i rozwiązywanie zagadek intelektualnych zapobiega chorobie Alzheimera. Z kolei różne inne badania dostarczyły sprzecznych rezultatów na temat tego, czy używanie telefonów komórkowych wywołuje raka mózgu; czy 8 godzin snu na dobę jest zdrowe; czy codzienne przyjmowanie aspiryny wydłuża czy skraca życie; oraz czy angioplastyka jest skuteczniejsza od tabletek w udrażnianiu naczyń krwionośnych.

(...) 

Przeczytaj cały artykuł w serwisie Nowa Debata

rolikman
O mnie rolikman

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Technologie