Jako że interesują nas na Nowej Debacie te hipotezy, które pomagają nam zrozumieć rzeczywistość zamiast ją gmatwać, dużo uwagi poświęcamy argumentom dowodzącym tego, że teoria bilansu kalorycznego, stosowana w ortodoksyjnej dietetyce od lat 70-tych, to droga donikąd. Ludzie bowiem w rzeczywistości tyją nie tyle od liczby spożywanych kalorii, ile od ich rodzaju. Choć wiedza ta jest dobrze znana w medycynie i dietetyce co najmniej od lat 30-tych XX w., dopiero od niedawna obserwujemy zmianę stanowiska elit naukowych w tej sprawie. Zmiana ta nie powinna dziwić biorąc pod uwagę całkowitą porażkę „energetycznego paradygmatu otyłości”, który zamiast rozwiązać problem tycia, przyczynił się do jego nasilenia: globalna populacja tyje w alarmującym tempie, a liczenie kalorii po prostu nie działa. Wyrazem rosnącego zmęczenia nieskutecznością odchudzania przez „zarządzenie kaloriami” jest niedawny artykuł znanej dziennikarki, specjalizującej się w problematyce odżywania, Jane Brody, opublikowany w „New York Times”. Tekst ten, zatytułowany „Still Counting Calories? Your Weight-Loss Plan May Be Outdated” (pl. „Wciąż liczysz kalorie? Twój sposób na odchudzanie jest przestarzały”), chociaż momentami niekonsekwentny, w wielu aspektach kwestionuje utarte poglądy na temat otyłości.
Na wstępie należy odnotować, że znaczenia dla sprawy ma nie tylko treści artykułu, ale również postać jego autorki.Jane Ellen Brody (ur. 1941) to niezwykle wpływowa dziennikarka, która od kilkudziesięciu lat za pośrednictwem czołowych mediów kształtuje opinię Amerykanów na temat tego, co jest dla nich zdrowe, a co nie. W 1986 roku magazyn „Time” okrzyknął ją „Wysoką Kapłanką Zdrowia” (ang. High Priestess of Health). Od końca lat 80-tych Brody bardzo mocno wspierała swoją pisarską i dziennikarską twórczością niskotłuszczowe, niskokaloryczne zalecenia dietetyczne, sformułowane przez władze USA pod koniec lat 70-tych jako „zdrowe dla serca” i „odchudzające”. Twierdziła wtedy : „Musimy jeść więcej węglowodanów. Jedzenie makaronów jest nie tylko szczytem mody… Pomaga też schudnąć.” Czytając najnowszy tekst Brody, nasuwa się refleksja, że po trzydziestu latach Kapłanka powoli zmienia wyznanie.
Brody rozpoczyna swój artykuł od stwierdzenia oczywistego faktu, że Amerykanie są dzisiaj najgrubsi w historii. Dodaje przy tym:
Nie jest tajemnicą, iż wieloletnie zalecenia, aby jeść mniej i ćwiczyć więcej, niewiele tu pomogły. Nikt nie lubi czuć się pokrzywdzony, nie lubi odchodzić głodny od stołu, a postulat, że trzeba jeść mniej, aby kontrolować swoją wagę, u przeciętnego Amerykanina nie działa.
W dalszej części dziennikarka omawia najnowsze badania przeprowadzone przez specjalistów ds. zdrowia i odżywiania z Uniwersytetu Harvarda, które są jak dotąd najbardziej szczegółową, długoterminową analizą czynników powodujących, że ludzie tyją. Objęły one 120.877 dobrze wykształconych kobiet i mężczyzn, którzy na początku eksperymentu byli zdrowi i szczupli Były to pielęgniarki, lekarze, dentyści i weterynarze, biorący udział w takich projektach badawczych jak „Nurses’ Health Study”, „Nurses’ Health Study II” i „The Health Professionals Follow-up Study”. Oprócz informacji o diecie, badania te dostarczyły danych na temat tego, w jaki sposób na wagę ciała wpływają ćwiczenia fizyczne, sen, oglądanie telewizji, palenie papierosów oraz picie alkoholu. Badani, których poddano obserwacji przez okres od 12 do 20 lat, co 2 lata wypełniali szczegółowe kwestionariusze dotyczące nawyków żywieniowych oraz trybu życia. Podawali także dane na temat swojej bieżącej wagi ciała. Rezultaty tego eksperymentu opublikowano w czerwcu 2011 w piśmie „The New England Journal of Medicine”
(...)
Przeczytaj cały artykuł w serwisie Nowa Debata


Komentarze
Pokaż komentarze