Problematyka związana z higieną jamy ustnej uchodzi za stosunkowo niekontrowersyjną. Bez względu na to jak często odwiedzamy swojego dentystę, wszyscy mniej więcej wiemy, w jaki sposób powinniśmy dbać o zdrowie naszych zębów. Wydaje się to o tyle proste, że sprowadza się do kilku, chyba wszystkim dobrze znanych czynności obejmujących regularne wizyty u stomatologa, szczotkowanie zębów nie rzadziej niż dwa razy dziennie, stosowanie nici dentystycznych i płynów do płukania jamy ustnej, a także fluoryzację zębów. Zgodnie ze wskazówkami stomatologów ten zestaw praktyk powinien zagwarantować dobry stan naszego uzębienia. Jednak , jak pokażemy w tym artykule, rzeczywistość znacznie odbiega od teorii. Okazuje się bowiem, że w zasadzie żadna z tych czynności nie daje satysfakcjonujących rezultatów w zapobieganiu i w walce z problemami jamy ustnej. Nie może być inaczej, ponieważ z naukowego punktu widzenia mają one w rzeczywistości niewielkie uzasadnienie.
Zacznijmy od tego, że pomimo rozwoju stomatologii i coraz doskonalszej opieki dentystycznej stan uzębienia u ludzi, zamiast się poprawiać, stale się pogarsza. W artykule pt. „How to Prevent & Reverse Cavities” (pl. „Jak zapobiegać i leczyć ubytki”), opublikowanym w portalu „Healthy Fixx „, oraz w książce pt. Cure tooth decay autorstwa Ramiela Nalega, publicysty i członka Fundacji Westona A. Price’a, można znaleźć przerażające dane statystyczne pokazujące nasilające się problemy z zębami. Co ważne, są one szczególnie widoczne u dzieci. Dane zebrane między 1988 a 1994 rokiem pokazują, że 50% amerykańskich dzieci w wieku od 5 do 8 lat cierpi na próchnicę.
Zauważmy, że niemal wszystkie metody zapobiegania próchnicy koncentrują się na jednym – na walce z bakteriami w jamie ustnej. Współczesna stomatologia obwinia bakterie za wywoływanie niemal wszystkich schorzeń jamy ustnej i zębów, ponieważ mikroorganizmy te, jak uważają stomatolodzy, mają produkować kwasy, które niszczą nasze zęby. Na tym założeniu opiera się cała strategia działania systemu opieki stomatologicznej. Schemat „wojny” dentystów z bakteriami można przedstawić w następujący sposób:
- Musisz szczotkować zęby cały czas, aby pozbyć się bakterii powodujących próchnicę.
- Musisz płukać kamę ustną płynami chemicznymi, aby zabić jeszcze więcej groźnych bakterii.
- Musisz używać nici dentystycznej, aby pozbyć się bakterii i pozostałych po posiłku kawałków jedzenia, których nie uda się usunąć szczoteczką.
- Gdy powyższe trzy czynności nie zadziałają, musisz zapłacić dentyście, aby usunął bakterie za pomocą wiertła.
- Gdy nie sposób usunąć bakterii wiertłem, i ciągle ich przybywa, powstaje ryzyko infekcji korzenia zębnego. To wymaga leczenia kanałowego.
- W końcu, gdy ta ostatnia metoda nie zadziała, należy zainfekowanego zęba usnąć, a na jego miejsce wstawić nowe, sztuczne uzębienie.
(...)
Niestety okazuję się, że chemiczne, antybakteryjne środki czyszczące mogą stanowić jeszcze większe zagrożenie dla zdrowia niż same bakterie. W książce pt. Cleaning yourself to death (pl. Zaczyścić się na śmierć) pisze o tym Pat Thomas, autor wielu książek o zdrowiu człowieka. Thomas scharakteryzował najbardziej powszechne domowe produkty czyszczące oraz środki higieny osobistej pod kątem ich wpływu na ludzki organizm. Pod jego lupą znalazły się również środkach do higieny jamy ustnej. Oto kilka przykładów niebezpiecznych składników, które można znaleźć w tych pozornie prozdrowotnych produktach:
Pasty do zębów:
Hydrated Silicia (kwas krzemowy w bezwodnej formie SiO2): J kosmetykach używany jest jako środek ścierny. W postaci proszku, gdy jest wdychany, jest uważany jako substancja rakotwórcza. Pasta do zębów zawiera te same cząsteczki kwasu krzemowego.
Pirofosforany: Dostępnych jest wiele publikacji opisujących problemy zdrowotne spowodowane używaniem tego środka. Pirofosforany, znane również jako „dodatki E450”, powodują w jamie ustnej zmianę środowiska pH z lekko kwaśnego na lekko zasadowe, co podrażnia błonę śluzową. Pirofosforany mogą zaburzać działanie wielu enzymów, co wpływa na obniżoną zdolność trawienia. Ponadto, jako że składnik ten jest nieprzyjemny w smaku, aby to zamaskować, dodaje się do płynów do higieny jamy ustanej mnóstwo sztucznych dodatków smakowych (np. CI 77891 i CI 74260), których bezpieczeństwa nigdy nie potwierdzono naukowo.
Triklosan: jest środkiem bakteriobójczym i przeciwgrzybicznym. Związek ten jest bardzo łatwo przyswajalny przez organizm człowieka. Może wywoływać reakcje alergiczne, wrzody, problemy z wątrobą i zapalenie oczu. Trikslosan obniża temperaturę ciała poprzez interakcje z hormonami trzustki. Działa negatywnie na cały układ nerwowy
(...)
Zdrowe zęby a dieta
Jednym z „niebakteryjnych” wyjaśnień przyczyn próchnicy jest nieprawidłowa dieta, która powoduje osłabienie zębów oraz ich zwiększoną podatność na negatywne skutki działanie bakterii. Warto zauważyć, że prymitywne populacje wolne były od problemów stomatologicznych, powszechnych w uprzemysłowionych populacjach zachodnich. Znakomicie pokazał to Westona A. Price w swoim epokowym dziele pt. Nutrition and Physical Degenaration. Price był stomatologiem, który poświęcił swoją całą karierę na badanie przyczyn degeneracji uzębienia. Jego laboratorium był cały świat. Lekarz odwiedzał rozmaite zakątki świata badając i opisując prymitywne kultury, które nie zostały „zarażone” cywilizowanym stylem życia i odżywania. Uderzyło go to, że przy braku opieki dentystycznej, wśród izolowanych grup próchnica była niemal całkowicie nieobecna.
(...)
Co ważne, Price zauważył, że problemy z dziąsłami i próchnicą pojawiały się u izolowanych populacji zawsze wtedy, kiedy w ich diecie pokarmy przetworzone zaczęły zastępować żywność tradycyjną.
Zmiany degeneracyjne uzębienia występowały już w następnym pokoleniu po zmianie diety z tradycyjnej na nowoczesną.Po tym jak [Peruwiańscy Indianie - przyp. tłum] włączyli do swojej diety pokarmy typowe dla nowoczesnej cywilizacji, odrzucając jednocześnie tradycyjne pokarmy naturalne, problemy z próchnicą zaczęły się u nich pojawiać się na szeroką skalę …. Była to typowa żywność białego człowieka: rafinowana mąka, cukier, produkty słodzone, konserwy, polerowany ryż.Innych dowodów na potwierdzenie hipotezy, że dieta jest główną przyczyną próchnicy, dostarczają eksperymenty przeprowadzone przez wspomnianego wyżej Ralpha Steinmana. W latach 60-tych XX wieku, opublikował on wyniki badań dowodzące, że występowanie próchnicy związane jest ze zdrowiem całego organizmu, a nie samych zębów.Co ciekawe, mówi się, że próchnicę wywołuje cukier, który jest pożywką dla bakterii w jamie ustnej. Jednak w swoich badaniach Steinman podawał zwierzętom glukozę bezpośrednio do krwi, co wywoływało niekorzystne zmiany na ich zębach . Wyniki były zadziwiające. Szczury nabawiły się próchnicy, mimo, że pożywienie nie miało styczności z zębami.
Przeczytaj cały artykuł w serwisie Nowa Debata
Inne tematy w dziale Technologie