W ostatnim czasie nasila się w USA publiczna debata na temat kondycji współczesnej psychiatrii oraz zasadności stosowania leków psychiatrycznych. Dyskusja koncentruje się na trzech głównych zagadnieniach: rzeczywistej skuteczności leków przeciwdepresyjnych; nieodwracalnych zmianach w mózgu człowieka spowodowanych stosowaniem leków psychiatrycznych; rosnącym wpływie przemysłu psychiatrycznego na psychiatrów, których producenci leków coraz częściej po prostu opłacają. Na poziomie fundamentalnym trwająca dyskusja dotyczy skutków i przyszłości biopsychiatrii, czyli obowiązującego dziś modelu chorób psychicznych. Zgodnie nim mają one przede wszystkim podłoże biologiczne (tzw. teoria nierównowagi chemicznej w mózgu) i z tego powodu powinny być leczone farmakologicznie. Coraz więcej obserwatorów uważa, że biospychiatria, zamiast leczyć choroby psychiczne, w rzeczywistości je potęguje i utrwala. Tym samym stała się przyczyną „epidemii chorób psychicznych” nie tylko wśród dorosłych, ale również wśród dzieci.
Ważnym głosem w tej dyskusji był głośny esej Marcii Angell opublikowany w „New York Times”, którego pierwsza część zatytułowana była „The Epidemic of Mental Ilness: Why?” („Epidemia chorób psychicznych: dlaczego?”), a druga – „The Illusion of Psychiatry” („Iluzja psychatrii”). Angell napisała swój artykuł w formie recenzji trzech ważnych książek, jakie ukazały się w ostatnim czasie w USA, poświęconych ciemnej stronie współczesnej psychiatrii. Każda z nich kładzie nacisk na nieco inne aspekty funkcjonowania tej profesji. Oto one:
- The Emperor’s New Drugs: Exploding the Antidepressant Myth, Irving Kirsch, Basic Books, 2010. (Nowe leki cesarza, obalając mit antydepresantów)
- Anatomy of an Epidemic: Magic Bullets, Psychiatric Drugs, and the Astonishing Rise of Mental Illness in America, Robert Whitaker, Crown, 2010. (Anatomia epidemii: magiczne pociski, leki psychiatryczne i zadziwiający wzrost liczby chorych psychicznie w Ameryce)
- Unhinged: The Trouble with Psychiatry—A Doctor’s Revelations About a Profession in Crisis, Daniel Carlat. Free Press, 2010. (Stuknięci: kłopoty z psychiatrią – wyznania lekarza na temat profesji w kryzysie)
(...)
Chora psychicznie Ameryka
Punktem wyjścia dla rozważań Angell są dane dotyczące gwałtownie rosnącej liczby osób leczonych psychiatrycznie, co trudno interpretować inaczej, niż jako dowód na to, iż w Ameryce panuje epidemia chorób psychicznych. Tylko przez ostatnie 20 lat liczba osób cierpiących na zaburzenia psychiczne, leczonych na koszt państwa w ramach zasiłków pod nazwą „Supplemental Security Income” (SSI) i „Social Security Disability Insurance” (SSDI), wzrosła ponad dwukrotnie. W 1987 roku psychiatrycznie leczył się 1 na 184 Amerykanów, w roku 2007 już 1 na 76. W tym samym czasie liczba zachorowań wśród dzieci wzrosła aż 35-krotnie. Choroby psychiczne stanowią obecnie najważniejszą przyczynę niepełnosprawności u dzieci, daleko wyprzedzając upośledzenia fizyczne takie jak mózgowe porażenie dziecięce czy zespół Downa.Szeroko zakrojone badania prowadzone przez Narodowy Instytut Zdrowia Psychicznego (NIMH) w latach 2001-2003 przyniosły zdumiewające rezultaty dotyczące zdrowia psychicznego amerykańskiego społeczeństwa: 46% dorosłych Amerykanów spełnia, lub spełniało w przeszłości, kryteria ustanowione przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA) dla co najmniej jednej z czterech głównych kategorii dolegliwości psychicznych:
- zaburzenia lękowe (ang. anxiety disorders), w tym fobie oraz zespół stresu pourazowego, PTSD (ang.posttraumatic stress disorder)
- zaburzenia nastroju (ang. mood disorders), w tym depresja i zaburzenia afektywne dwubiegunowe (ang.bipolar disorders)
- zachowania impulsywne (ang. impulse-control disorders), w tym problemy behawioralne oraz tzw. Zespół Nadpobudliwości Psychoruchowej Z Deficytem Uwagi (ang. Attention Deficit Hyperactivity Disorder, ADHD)
- zaburzenia związane z używaniem substancji psychoaktywnych (ang. substance disorders) , w tym nadużywanie alkoholu i narkotyków.
Większość badanych spełniała kryteria więcej niż jednej kategorii schorzeń.
Powyższą diagnozę Angell następująco umiejscawia w kontekście panującego obecnie modelu opieki psychiatrycznej:
W dzisiejszych czasach niemal w każdym wypadku leczenie psychiatryczne oznacza zastosowanie leków psychoaktywnych, czyli substancji oddziałujących na stan psychiczny pacjenta. Większość psychiatrów leczy wyłącznie lekami. Kiedy zaś uważa, że danemu pacjentowi może również pomóc psychoterapia, odsyła go do psychologa bądź pracownika socjalnego. Ten odwrót od „terapii przez rozmowę” [ang. talk terapy – przyp. tłum.] na rzecz stosowania farmaceutyków,…, zbiegł się w czasie z rozwojem w ostatnich czterdziestu latach teorii mówiącej, że choroba psychiczna spowodowana jest nierównowagą chemiczną w mózgu, którą można skorygować za pomocą leków. Teoria ta została zaakceptowana w pełni przez media, opinię publiczną oraz środowisko medyczne po tym, jak w 1987 roku do użycia wszedł Prozac. Pojawieniu się tego specyfiku na rynku towarzyszyła szeroko zakrojona kampania promocyjna, według której Prozac skutecznie leczy niedobór serotoniny w mózgu. W następnych 10 latach liczba osób leczonych na depresję potroiła się. Dziś ok. 10 procent Amerykanów powyżej 6 roku życia przyjmuje antydepresanty. W przypadku leczenia psychoz ten wzrost jest jeszcze większy. Antypsychotyki nowej generacji, np. Risperdal, Zyprexa, i Seroquel, wyprzedziły pod względem sprzedaży w USA nawet leki obniżające cholesterol.
Co się dzieje? Czy zapadalność na choroby psychiczne naprawdę jest tak duża i stale rośnie? Jeśli zaburzenia te mają podłoże biologiczne i nie są rezultatem wpływu środowiska, to czy możemy uwierzyć w tak gwałtowny wzrost zachorowań? A może po prostu umiemy coraz lepiej diagnozować choroby, które zawsze były bardziej powszechne, niż nam się zdawało?. Z drugiej strony, może jedynie poszerzamy kryteria dla schorzeń psychicznych do tego stopnia, że niemal każdy dziś na coś choruje? A co z lekami, które są dziś fundamentem terapii? Czy w ogóle działają? Jeśli tak, to czy chorych nie powinno być coraz mniej zamiast coraz więcej?
To tylko niektóre z pytań, na które próbują odpowiedzieć autorzy omawianych przez Angell książek. Każdy z nich podchodzi do poruszanej problematyki z nieco innej perspektywy, każdy ma za sobą inne doświadczenie. Irving Kirsch to psycholog na brytyjskim Hull University; Robert Whitaker to amerykański badacz i dziennikarz, autor opublikowanej w 2001 roku książki pt. Mad in America m prowadzi stronę internetową pod tym samym tytułem (Mad In America); natomiast Daniel Carlat to psychiatr
a praktykujący w Bostonie, prowadzący popularnego bloga poświęconego funkcjonowaniu swojego zawodu (Carlatpsychiatry) oraz własną stronę internetową.Każdy z autorów akcentuje nieco odmienne aspekty epidemii chorób psychicznych w USA. Kirsch analizuje skuteczność antydepresantów w leczeniu depresji. Whitaker jest bardziej radykalny – rozpatruje różne choroby psychiczne i nie bez złości pyta, czy środki psychoaktywne, zamiast leczyć pacjentów, nie pogarszają aby ich stanu. Natomiast u Carlata więcej jest żalu niż złości. Autor uświadamia czytelnikom, jak bardzo jego własna profesja jest dziś zależna od przemysłu farmaceutycznego, w jakim stopniu poddaje się naciskom ze strony producentów leków. Jednak pomimo różnic, pisze Angell, wszyscy trzej zgadzają się ze sobą w kwestiach fundamentalnych.
Po pierwsze, [wszyscy autorzy – przyp.tłum.]podzielają niepokój spowodowany tym, że firmy farmaceutyczne, które sprzedają leki psychoaktywne stosując rozmaite legalne i nielegalne działania marketingowe, łącznie z przekupstwem, określają dziś, co jest chorobą psychiczną, jak należy ją diagnozować i w jaki sposób leczyć.
Po drugie, żaden z autorów nie podpisałby się pod powszechną dziś teorią, że choroby psychiczne spowodowane są zaburzeniem równowagi chemicznej w mózgu. Jak pisze Whitaker, hipoteza ta powstała krótko po tym, jak w latach 50-tych na rynku pojawiły się pierwsze leki psychoaktywne. Pierwszym z nich była „Torazyna” (chlorpromazyna ) wprowadzona do użycia w 1954 roku jako silny lek uspokajający. Bardzo szybko specyfik ten znalazł szerokie zastosowanie w szpitalach psychiatrycznych, w których stosowano go dla uspokojenia pacjentów z psychozami, zwłaszcza chorych na schizofrenię. Rok później pojawił się specyfik o nazwie „Miltown” (meprobamat) sprzedawany jako delikatny lek uspakajający, stosowany w leczeniu stanów lękowych. Wreszcie w roku 1957 na rynek wszedł „Marsilid” (Iproniazyd) sprzedawany jako „środek energetyzujący psychikę” [ang. “psychic energizer” –przyp. tłum.] i stosowany w leczeniu depresji.
W ciągu niespełna trzech lat leki te zaczęto stosować w leczeniu trzech głównych wówczas kategorii chorób psychicznych – psychoz, stanów lękowych i depresji. Fakt ten całkowicie zmienił oblicze psychiatrii.
(...)
Przeczytacj cały artykuł w serwisie Nowa Debata


Komentarze
Pokaż komentarze