Blog
U Pana Boga na przyzbie
rozanystok
rozanystok SALEZJAŃSKI OŚRODEK WYCHOWAWCZ
25 obserwujących 119 notek 67875 odsłon
rozanystok, 25 czerwca 2017 r.

Mistrzyni świata w Różanymstoku

Różanystok - husarz
Różanystok - husarz




Jak na samym początku naszego blogowania napisałem, Różanystok jest maleńki.
I położony na saaamym końcu Unii Europejskiej, bo 13 km od dzisiejszej granicy z Białorusią.

Ale przez te wszystkie lata istnienia naszego bloga starałem się pokazać, że pracują tu (i współpracują z nami) i goszczą u nas ludzie niebanalni, a bywa, że wybitni, bez względu na to, jaką dziedzinę ludzkiej działalności reprezentują: od nauczyciela wuefu - po kilkukrotnego nominata do Grammy.

Tak jest i w przypadku, który dziś Wam, szanowni Czytelnicy opiszę, ale po kolei:

gdyby mnie ktoś zapytał, co umieściłbym w herbie Różanegostoku, to oprócz elementów oczywiście religijnych znalazłoby się w tym herbie miejsce dla... konia.

Bo konie są nie tylko stałym elementem naszego, ośrodkowego krajobrazu, ale wręcz towarzyszami naszego życia codziennego.

Widok wylegujących się na słońcu źrebaków (wyglądających jakby się opalały) i kontrastujących z nimi, wzbudzających swoją posturą respekt ich matek – wspaniałych, restytuowanych na Sokólszczyźnie klaczy typu sokólskiego, to i codzienność i niezwykłość zarazem.

Codzienna praca przy koniach i z nimi, jazda na nich (na koniach sokólskich się nie jeździ – do tego służy nam inne stado), pokonywanie kolejnych stopni jeździeckiego wtajemniczenia to przecież nic innego, jak hipoterapia:

nauka cierpliwości, dokładności, ale i asertywności, bo koniowi trzeba umieć narzucić swoją wolę, gdyż w innym przypadku, jak na wolne, stepowe zwierzę przystało pooooonieeeesie....

Obcowanie z mistrzami szeroko rozumianej jazdy konnej, to też i nauka pokory:

tu wszystko jest jasne – kozaczenie kończy się w momencie, kiedy to wielkie zwierzę poczuje, że jeździec jest z gatunku, jak niektórzy kierowcy - „niedzielnych”.

Właśnie trwa kolejna edycja Festiwalu Młodzieży Bez Granic.
Są koncerty, warsztaty (w tym i jazdy konnej), imprezy, ale i pokazy. Także i jeździeckie.

Kiedy nasz instruktor, Pan Czarek, demonstruje kilka elementów woltyżerki (jazda tyłem, jazda w pozycji leżącej na plecach) chłopcy z uznaniem a nawet z podziwem wymieniają między sobą komentarze i uwagi.

Bo to jest ich mistrz, który w siodle, a nawet na siodle czy obok siodła, czuje się jak ryba w wodzie.

Ale co to: rusza szwadron przedwojennej kawalerii!

To tak słusznie cenieni w dziś w Polsce rekonstruktorzy:


nie tylko noszą prawdziwe, kawaleryjskie mundury i uzbrojenie, ale i potrafią wykonać najprawdziwsze, kawaleryjskie ćwiczenia:

ścinanie szablą z pędzącego konia łozy, łapanie na szablę pierścienia i powtórzenie tego samego lancą.

A przejście w szyk do szarży budzi wrażenia niezapomniane!

Ale to nie wszystko:

rusza poczet husarii!

Kopie (ponad 5m długości) zaczepiają o druty i na chwilę cichnie nagłośnienie – taki rozmiar!
Najdłuższa znana historykom broń!

Pokaz poprzedza prezentacja uzbrojenia: szyszak, kirys, naplecznik, obojczyk i tak dalej i tak dalej.
Ten pokaz ma też element nieplanowany:

jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie!

Tym razem spadł husarz, ale to dlatego, że ...poluzował się niedokładnie dociągnięty popręg i husarz, w swoim ważącym sporo kilogramów uzbrojeniu zsunął się wraz z siodłem niemal pod brzuch konia.
Zdążył wypiąć nogi ze strzemion, dość łagodnie spadł na piach, a koń, z siodłem pod brzuchem, dał pokaz czegoś, co można nazwać spłoszeniem.

Publiczność z zapartym tchem śledziła całą, zakończoną na szczęście bez siniaków nawet, i niewyreżyserowaną sytuację.

I oto – Tatarzy!

Grupa specjalizująca się w strzelaniu z łuku, i to z pędzącego konia.

Jechać to jedno, strzelać to drugie – ale jadąc strzelać i trafić?!

Wiatr okropny, porywisty, jak obliczyć poprawkę niezbędną do oddania strzału?!

A jeźdźcy strzelają i trafiają do tarczy stojącej i do leżącej płasko na ziemi (jak tłumaczył dowódca, tak strzelano do przeciwników ukrywających się np. w jakimś zagłębieniu terenu).

Furorę robi jasnowłosa dziewczyna, która trafia z łuku do styropianowych rzutków szalejących na wietrze.


Trafia też … stając na końskim zadzie.

Otóż ta dziewczyna, trafiająca przy porywistym wietrze z łuku do niewielkich, styropianowych tarcz, to Anna Sokólska, mistrzyni świata w łucznictwie konnym.

Wygrała z najlepszymi na świecie, w tym z Azjatami, którzy jak sami o sobie mawiają, rodzą się w siodle.

Naszym urwisom szczęki opadają.

Pani Anna łucznictwem konnym zajmuje się od 2007 roku, czyli raptem 10 lat.

trenuje codziennie – kiedy chce się coś w życiu osiągnąć, to nie ma lekko!


Mistrzyni świata w jednym z wywiadów powiedziała tak:

Aby mieć wyniki, należy sukcesywnie trenować i szkolić się.

A że my, jak to dawniej mówiono, nie od macochy, ostatniego dnia jest zatem i zaimprowizowany pokaz naszych wychowanków:

jada konna połączona z inną wizytówką Różanegostoku - żonglerką.

Takiego czegoś jeszcze w Różanymstoku nie było.

Niektóre elementy się jeszcze nie zawsze udają, ale chłopcy już wiedzą – jest szansa na naszą, Różanostocką specjalizację.

I kiedy cofam się do tekstu o hipoterapii, napisanego 6 lat temu, utwierdzam się w przekonaniu, że to słowo ma wciąż zbyt wąskie znaczenie i należy je rozumieć szerzej, znacznie szerzej.

Bo dla naszych chłopców konie stały się szansą na udowodnienie sobie i innym, że każdy może być w jakiejś dziedzinie bardzo dobrym, a nawet wybitnym i ta świadomość, że się nie jest „do niczego”, że się jednak coś potrafi, pomaga w życiu.

Tym przyszłym, już poośrodkowym też.

#Różanystok #Festiwal Młodzieży Bez Granic #Salezjanie

------------------


http://rozanystok.salon24.pl/332051,13-kilometr


http://rozanystok.salon24.pl/573175,nasz-pan-od-wuefu


http://rozanystok.salon24.pl/698043,o-nieoczekiwanych-zaletach-alfabetu


http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/1,35241,20442563,lucznicy-na-koniach-tatarskie-melodie-i-kolduny-na-warsztacie.html

http://rozanystok.salon24.pl/330011,wpis-niestandardowy


https://isokolka.eu/dabrowa-bialostocka/20851-ulani-pokazali-jak-sie-wlada-lanca-festiwal-bez-granic-wystartowal-w-rozanymstoku-wideo-foto


Opublikowano: 25.06.2017 11:08. Ostatnia aktualizacja: 25.06.2017 11:13.
Autor: rozanystok
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

DUCHOWI SYNOWIE ŚW. JANA BOSKO - OJCA I NAUCZYCIELA MŁODZIEŻY

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • O, to wspaniale. W Czerwińsku odbyło się to kameralnie i w pewnym sensie tradycyjnie, wokół...
  • no tak bywa - ale jakoś się spotkaliśmy :-) życzenia złożymy po 3 notce (bo będą jeszcze 2!)
  • @myślę Klimaty wielu dzieciństw :-) Mamy taką (kolejną) chwilę w dziejach, gdy piękno...

Tematy w dziale