Od lat trwa nieustająca walka państwa z producentami, handlarzami, przemytnikami i posiadaczami narkotyków. Władza ludowa walczyła, walczy i władza III RP. Walczą takoż i inne państwa z rozmaitymi narkotykami i z różnorakim nasileniem i determinacją. Niektóre nie walczą. Niektóre państwa wręcz na narkotykach zarabiają, głównie z Ameryki Południowej. Amerykańska CIA też łatała dziury budżetowe handlem ciężkimi narkotykami. Zaiste problem to globalny i w mym przekonaniu nierozwiązywalny, a jednak coś trzeba rozbić, trzeba decydować o legalności lub nielegalności.
Większość państw świata naszego zwalcza produkcję i handel ciężkich narkotyków i ich pochodnych. Teoretycznie możliwa całkowita liberalizacja przepisów dotyczących obrotu narkotykami w praktyce jest niemożliwa z wielu względów. Tezy o odpowiedzialności za swe czyny w obecnych czasach jest niepopularna na znacznej części globu i nie przewiduję znaczących zmian w tym temacie. Czyli zasada, chcesz to bierz, bierz co chcesz, twoje zdrowie twoja śmierć, w socjalistycznej rzeczywistości nie zaistnieje. Państwo zarabia na tytoniu, wyrobach alkoholowych ale na narkotykach nie chce, ponieważ -uwaga uwaga - są szkodliwe dla zdrowia, mogą zniszczyć osobowość i doprowadzić do śmierci. Polacy najlepiej wiedzą, iż alkohol nie prowadzi do patologii społecznych, nie służył ogłupianiu całego narodu, a każdy Polak pił, pije i pić będzie z umiarem. Liberalizm co prawda obnaża zakłamanie całego sytemu, ale ludzie wolą systemy zniewalające, ponieważ mogą uzyskać coś za nic, taki cud.
Skoro ustaliliśmy, iż funkcjonujemy w socjalistycznych realiach można przejść do form regulowania kwestii narkotyków. Większość państwa zwalcza produkcję, handel posiadanie ciężkich narkotyków. Liberalne przepisy pojawiają się w kontekście marihuany. Co do zasady większość narkotyków w obrocie jest nielegalna. Skoro jest nielegalna państwo winno wykonywać prawo w przedmiotowym zakresie normatywny. Możliwych jest Kika rozwiązań.
1. Wszystkie narkotyki są nielegalne. Produkcja, handel, przemyt, posiadanie są karane.
2. Istniej katalog narkotyków dopuszczonych do legalnego obrotu handlowego. Państwo nakłada akcyzę na te narkotyki, podobnie jak na alkohol.
3. Państwo nie penalizuje obrotu i posiadania - jak wspomniałem mało realna.
Są oczywiście jeszcze inne przykłady regulacji tego problemu. Regulacje te dotyczą głównie marihuany.W niektórych stanach USA, i krajach UE np w Niemczech, Włoszech marihuana została zdepenalizowana, co oznacza całkowite zniesieniu karalności za posiadanie "niewielkich ilosci"(3-10 g).W Belgii prawo pozwala uprawiać jedną roślinę na użytek własny. W Hiszpanii, Czechach można hodować do 3 roślin. Sprzedaż marihuany jest tam zabroniona. Posiadanie "niewielkich ilości" tj. 3-10 g jest w tych trzech krajach, a także Rosji, legalne.
W Polsce mamy do czynienia z pierwszym ze wskazanych powyżej sposobów. Państwo polskie penalizuje zarówno wytwarzanie, handel, przewóz, przemyt, posiadanie. Skoro tak, przepisy powszechnie obowiązującego prawa winny prowadzić do maksymalizacji efektywność ścigania. Organy dochodzeniowo-śledcze powinny posiadać wszelkie możliwe uprawnienia do ścigania przestępstw tego rodzaju. Mówimy o uprawnieniach nie naruszających ładu prawnego demokratycznego państwa prawa.
Muszę z całą mocą podkreślić, iż depenalizacja posiadania niewielkiej ilości narkotyków, bez zmiany filozofii rozwiązania całościowego jest absurdalna. Jak udowodnić, iż ktoś posiada przy sobie pudełko marihuany z przeznaczeniem wprowadzenia do obrotu. Pomysł kompletnie bezsensowny. Od pierwszego doniesienia medialnego wiedziałem, iż takie rozwiązanie to wytwór medialny lub wielka wtopa ministerstwa.
Oczywiście projekt nie zakłada depenalizacji posiadania nawet najmniejszej ilości narkotyków. Ministerstwo projektuje wprowadzenie przepisu, na mocy którego osoba przyłapana na posiadaniu określonej ilości narkotyków będzie mogła skorzystać z możliwość wskazania osoby, od której narkotyki kupiła, i będzie mogła liczyć na łagodniejszy wymiar kary, bądź odstąpienie od karania. Trzeba podkreślić, iż jednocześnie ministerstwo proponuje zaostrzenie kar dla handlarzy narkotyków.
Skoro państwo obiera model penalizujący to ów powinien być możliwe skuteczny. Z jednej strony teoretycznie może przyczynić do zwiększenia efektywności działania organów ścigania. Zapewne jakaś liczba złapanych zechce skorzystać z nowego dobrodziejstwa ustawowego i wskaże potencjalnego handlarza. Z drugiej strony, obecne przepisy nie są bardzo restrykcje dla posiadaczy niewielkiej ilość narkotyków. Sąd może poprzestać na wymierzeniu grzywny posiadaczowi (sprawcy). W takiej sytuacji sprawca czynu zabronionego nie będzie się narażać na hipotetyczną zemstę handlarza lub jego mocodawców. W tym kontekście, pozostając przy restrykcyjnym modelu, winno się surowo karać zarówno posiadaczy, handlarzy jak i wytwórców, wykorzystując już obowiązujące instytucje prawne, jak chociażby świadka koronnego.
Władza nasza walczy z narkomanią przepisami karnymi. Twierdzi, iż tak trzeba. Skoro tak, to niechaj czyni to skutecznie. Inną kwestią pozostaje, czy ta walka przyniesie oczekiwane rezultaty. Ale to już zupełnie na inny temat.
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka