Szkolnictwo jak każda dziedzina naszego życia musi podlegać zmianom, dostosowywać się do zmieniających uwarunkowań by odpowiadać wyzwaniom teraźniejszości i przyszłości.
Jak jest obecnie polska szkoła? Skostniał, nudna, państwowa. Szkołą nie uczy samodzielności myślenia, uczy, co myśleć jak, gdzie i kiedy. Czy to należy ten stan zmieniać – oczywiście że tak. Szkoła w szczególności podstawowa musi wydobywać z młodego człowieka zdolności, zachęcać do nauki, uświadamiać, iż dzięki wiedzy człowiek może decydować samodzielnie o swoim życiu, jednakże nigdy nie zastąpi rodziny nigdy.
Wszystkie wartości, jakie w toku przebywania na globie posiadłem zawdzięczam rodzinie i wpojeniu mi samodzielności myślenia i wartościowania. Moja droga poprzez kolejne szczeble edukacji nie była drogą usłaną różami, ale wiem, że ideały, które palą się we mnie żywym ogniem zawdzięczam rodzinie nie szkole.
Tym niemniej nie można bagatelizować znaczenia szkoły w życiu młodego człowieka. Jest banałem, iż w pewnym momencie rzeczywistość szkolne ciąży na ustroju psychicznym ucznia w wymiarze zasadniczym. Jak zatem szkoła powinna wyglądać, szkoła na miarę czasu i wyzwań?
Przede wszystkim szkolnictwo podstawowe nie powinno być regulowane centralnie. Decentralizacja i subsydiarność, zatem według mnie są receptą na zaistniałą sytuację. Przypomnę, iż zasada subsydiarności zawiera stwierdzenie, iż to, co jednostka może zrobić sama powinna robić sama a nie państwo za nią. Idąc ta drogą tego, czego nie może wykonać rodzina równie efektywnie jak gmina wówczas, to winna wykonać gmina dla dobra tej innych rodzi itd.
W odniesieniu do szkolnictwa według mnie, należy oddać jak najwięcej władzy w ręce rodziców, a nie państwa, w szczególności nie władzy rządowej. Top rodzice powinni decydować o modelu kształcenia swoich dzieci a nie organ naczelny administracji państwowej, albowiem organ nie zna mojego dziecka, jego uzdolnień, ograniczeń etc. To rodzice, zgromadzania rodziców powinny decydować o rozwoju swoich dzieci a nie administracja rządowa. Organy gminy winny współpracować ze szkołami a te z rodzicami. Muszę powiedzieć, iż tak już jest, ale w szkolnictwie prywatnym. W szkołach prywatnych rodzice mają zdecydowanie większy wpływ na sposób i metody nauczania jak i bezpośredni kontakt z nauczycielami, bowiem ci o to dbają w równym stopniu o tamci. Po drugie prywatne szkoły zatrudniają po prostu ludzi z większą wiedzą i o większych kompetencjach pedagogicznych. Prywatne szkoły stać na to, bo rodzice sami płacą za edukację swoich dzieci. Słabi nauczyciele są i będą zwalniani, a takich nie brakuje. Konkurencja na rynku nauczycielskim to rzecz ze wszech miar konieczna. Tylko zdrowa konkurencja zmusi pewną część ciała pedagogicznego do wytężonej pracy jej znalezienia.
Kolejna kwestia to dyscyplina w szkole. Rzecz jasna jest ona porządna, ale nie można jej mylić radykalnym systemem opresji wobec ucznia. Sankcja musi być wyważona, adekwatna do czynu i zindywidualizowana do konkretnego przypadku. Zgadzam się, że nie można godzić się na falę w szkołach, gwałty i inne bardzo negatywne zjawiska, ale kwestii tych nie załatwimy wyłącznie represjami. Przede wszystkim profesjonalizm i kompetencje nauczycieli, tylko tak można temu zawodowi przywrócić autorytet. Nie jest to możliwe poprzez dekret czy środki przymusu. Nauczyciel sam musi zasłużyć na posłuch i estymę podopiecznych
Szkoła, w której indywidualizm i rozwój samodzielności myślenia zostanie zastąpiony, przez manufakturę produkującą niewolników służalczo wykonujących czynności wyuczone, czynności wykonywane machinalnie, będzie epitafium a nie fundamentem państwa polskiego.
Inne tematy w dziale Polityka