Wszyscy już zdołali się zapoznać z teczką Biskupa Stanisława Wielgusa. Każdy sam wyrobi sobie na jej temat opinię.
Mnie doprowadza do kresów zażenowania postawa hierarchii, abp Sławoj Leszek Głódź zaapelował, by o godne przeżycie ingresu do archikatedry warszawskiej. Godne przeżycie powinno być pojedzone godnym powołaniem. Godny powinien być kandydat, a ten co dni kilka zmieniał wersję wydarzeń, naj sam pierwej twierdził, iż nigdy się w nie był kontaktował, razem następnym, że przy okazjach paszportowych i niczego nie parafował, a teraz, że owszem podpisał ale coś tam, na pewno nie lojalkę ani zobowiązanie.
Ktoś, kto tak często zmienna wersję wydarzeń, siłą rzeczy narażony jest na publiczny brak zaufania, a przy najmniej do jego znacznego ograniczenia. Stolica apostolska twierdzi, że Papież znał przeszłość Stanisława Wielgusa i z całym jej bagażem powierzył mu wiadomą funkcję. Powstaje pytanie, którą przeszłość znał Papież, tą z przed trzech, dwóch czy jednego tygodnia czy może jeszcze wcześniejszą, najczystszą, najmniej odpowiadająca prawdzie.
Po kolejne, skąd Watykan wiedział, skoro Komisja Historyczna powołana przez Konferencję Episkopatu Polski, oznajmia teraz, że dopiero po zapoznaniu się z źródłami poznawczymi IPN, doręczy za pośrednictwem Nuncjatury Apostolskiej rezultaty swoich studiów do Stolicy Apostolskiej. Ktoś, tu nie zna faktów, lub rozmija się z prawdą. Co gorsze, nie ważne która ze stron, bo każda to organizacyjne szczyty Kościoła Katolickiego.
Episkopat ustami Abp Głodzia poinformował, że zbyt wielu ludzi cierpi już z powodu „niezgodnej z procedurami ustawowymi lustracji, która nie zastąpi dekomunizacji, a zmierza w kierunku anarchizowania państwa prawa”. Tyle, że Kościół dotąd nie podjął się skonstruowania takowej, a wielokrotnie w przeszłości sam do takich działań nawoływał.
Z jednym jednak zgodzić się trzeba, póki wina nie zostanie udowodniona należy abp uważać za niewinnego, zgodzić się z twierdzeniem nie popartym żadnymi racjonalnymi działaniami. Przypomnę, ze KK nie protestował, kiedy Prezydentowi RP Parlament przekazał kompetencje, ujawniania agentów tajnych służ, także tych działających po 89 roku bez wyroku sądu.
Konkludując stwierdzę, iż jest dość pokrętna logika, a dla mnie maluczkiego ze świętością ma tyle wspólnego, co krzesło z krzesłem elektrycznym, choć niby sztuka ta sama.
Inne tematy w dziale Polityka