Wydarzenia dni ostatnich, w szczególności sprawa spóźnialskich samorządowców, skłoniły mnie ponownie do zastanowienia się nad prawem pozytywnym, tzn. stanowionym.
Parlament zamiast tworzyć mądre dobre prawo a tak nie jest. Produkuje je na ilość, zupełnie nie bacząc na jakość. Dość powiedzieć ze w 1998r. Parlament uchwalił 98 ustaw a w 2004r. aż 214. Do tych 214 ustaw należy dodać jeszcze 2073 rozporządzenia by zrozumieć z jak ogromnym zbiorem przepisów mamy do czynienia. Dodam jeszcze, ze Dziennik ustaw z 2004r. liczył sobie 21 034 stron, Dzienniki Ustaw z lat 1998 – 2004 88 880 stron. Czy ktoś choć jeden raz przeczytał w całości przepisy w nich zawarte – raczej nie.
System jest przeładowany i nie funkcjonuje właściwe, po prostu prawa w Polsce jest za dużo.Państwo zdobywa kolejne dziedziny ludzkiego życia i je reguluje zmniejszając sferę naszych swobód i wolności. Ten proces trwa, a obecny rząd zapowiedział, iż w jeszcze w tym półroczu skieruje do Sejmu kilkadziesiąt projektów ustaw. Polskiemu systemowi potrzebna jest deregulacja, w szczególności prawa materialnego, oraz znowelizowanie i uproszenie procedur, w tym zmiany w trybie uchwalania ustaw.
Takie zmiany są możliwe, są konieczne, tylko potrzeba człowieka, który spowoduje materializację tych postulatów.
Inne tematy w dziale Polityka