Co chciał osiągnąć wicepremier Roman Giertych postulując by cała Europa opowiedział się za ochroną życia poczętego jak i zakazaniem homoseksualnej propagandy?Czy Premier Giertych wierzy, ze uda się wprowadzić do Konstytucji podobne przepisy?
Tego oczywiście nie wie nikt, oprócz ministra Giertycha,a i to nie do końca jest pewne. Oczywistym jest, że pomysły tego typu nie mają szans na realizację, a ich wysuwanie jest pozbawione sensu a więcej jest szkodliwe dla wizerunku Polski.
Tylko polityk niskiej próby, nieprzewidujący konsekwencji swoich wypowiedzi jest w stanie tak postępować, chyba, że działał rozmyślnie, ale jeżeli tak to tym gorzej świadczyłoby to bowiem, że nie rozumienie procesów zachodzących w polityce międzynarodowej a priorytetowym staje się dlań przygotowanie do kolejnej kampanii wyborczej.
Premier Giertych poprzez tego rodzaju wystąpienia może chcieć mobilizować swój najbardziej radykalny elektorat, czy też odebrać takowy PiS. Może on uważać, iż wprowadzenie do debaty publicznej tematu ochrony życia od momentu poczęcia jest ostatnią szansą dla LPR by przekroczyć w sondażach 5% próg wyborczy. Istniej jeszcze druga możliwość, mianowicie Roman Giętych pogodzony z kresem funkcjonowania LPR bez dużego partnera, walczy o jak najlepszą pozycje wyjściową w negocjacjach dotyczących stworzenia koalicji z PiS w kolejnych wyborach. Taka taktyka może okazać się zgubna dla jej twórcy wystarczy, że w PiS nie będzie jednomyślności i cały pomysł zniknie za kilka tygodni łącznie z szansami LPR na pojawienie się w Sejmie kolejnej kadencji. Szansa jest tym mniejsza ze nawet wszystkie głosy koalicji nie stanowią większości kwalifikowanej koniecznej do zmiany Konstytucji, na głosy PO, PSL, SLD wicepremier nie ma co liczyć. Sukces wydaje się być tym mniej prawdopodobny, kiedy weźmiemy pod uwagę stanowisko premiera i Prezydenta RP. Wydaje się nawet, ze Premier mógł celowo nie ingerować władczo na członków klubu parlamentarnego PiS w przedmiotowej kwestii zdając sobie sprawę z bezsensowności jej podejmowania mając na uwadze sejmowa arytmetykę.
Bardzo możliwa porażka Giertycha zmarginalizuje nieodwracalnie jego pozycję koalicji i skaże go ostatecznie na łaskę Jarosława Kaczyńskiego i ten scenariusz wydaje się być najbardziej prawdopodobny.
Tak czy siak, granie aborcją teraz i w taki sposób, jest oględnie mówiąc żenujące.
Minister Edukacji… eh.