Elita intelektualna to pojęcie – według mnie – które można zdefiniować jako grupę ludzi wybijających się wiedzą, kulturą osobistą i poszanowaniem wartości uniwersalnych, samodzielnie myślących i zdolnych do artykułowania odważnych poglądów, ceniących własne jak i innych indywiduum działająca jednocześnie dla dobra społeczeństwa, dla dobra wspólnego.
Elita intelektualna, inteligencja, to grupy wykształcone w każdym narodzie, stanowiące jego osocze, wpływające na jego przyszłość i pomyślność, to w końcu tradycja i pamięć o jego losach.
W Polsce obecnie mówi się, ze elity intelektualnej nie ma, owszem kiedyś była, ale wybuchły dwie wojny światowe stanowiące jej kres. Takiego zdania są w szczególności ci, którzy sami za elitę intelektualną się uważają, a teraz ze względu na opcje polityczną znajdują się w uprzywilejowanej sytuacji. Łatwo im deprecjonować dokonania takich ludzi jak Bartoszewski, Kuroń, Herbert, Miłosz, Kołakowski i wielu innych ponieważ – według nich samych – nie są dziećmi marksizmu, nie byli i nie współpracowali z UB a poza tym wspierają projekt IV RP. Ci, którzy się z z tym jedynie słusznym głosem nie zgadzają to salon uwikłany w rozmaite układy, którym oni się brzydzą – chyba że wypadnie wspólna wódka na darmowym bankiecie. Oni w szczególności dokonują moralnych rozliczeń z elitą, dokonując wielu uogólnień moralnych czy uproszczeń historycznych, a takie postępowanie z elitarnością intelektualną ma niewiele wspólnego.
Mimo prezentowanemu przez nich stanowisku uważam, ze w Polsce posiadamy elitę intelektualną niestety pogrążaną – w większości – w apatii, bądź zniechęconą tym, co się dzieje, a to wielka krzywda i szkoda dla narodu. Elita niesłusznie obraziła się na władzę, że ta jej nie słucha i dopuściła się tragicznych w skutkach zaniechań, powodujących ugruntowanie marazmu w społeczeństwie. To elita powinna budzić duch odpowiedzialności jednostki za siebie jednocześnie wskazując kierunki rozwoju. Naród powinien wiedzieć, ze ma w swoich szeregach ludzi mądrych, którym los ich nie jest obojętny. Należy zatem skupić się na integracji i aktywizacji środowisk elitarnych intelektualnie oraz na motywowaniu ich do dekonspiracji.
To nie wszystko, elita musi przezwyciężyć język polityków tj. język oszczerstw, niewiedzy, bluzg, czy po prostu chamstwa. Jest niedopuszczalne by ludzie o szerokich horyzontach myślowych z zawziętością najgorszych wrogów politycznych. Oni powinni wspólnie wypracowywać pomysł na Polskę za 10, 20, 30 lat, powtarzam razem dyskutując, spierając się, ale na właściwym poziomie. Oczywiście taka grupa intelektualnie samodzielna i zaangażowana istnieje, istniej jednak ta, która dała się wciągnąć tę grę populistycznego politykierstwa zapominając, iż są sługami własnego rozumu z którego winni korzystać dla dobra wspólnego.
Inteligencja nie może nie mieć nic do powiedzenia w szczególności w sytuacji, kiedy poprzez działania władzy następuje dewaluacja podstawowych pojęć i falsyfikacja ich terminów, nadinterpretowanie prawa, uprawianie demagogii i spychania jednostki do roli przedmiotu. Niezależnie prezentowanych poglądów, osoby wybijające się intelektem winny stanowić platformę porozumienia, ponieważ ze względu na swój potencjał mogą wybić się ponad partykularyzm i zdobyć się na wypracowanie wspólnej koncepcji, unaoczniając hochsztaplerom rzeczywistości, iż my społeczeństwo mamy na nich bat.
Inne tematy w dziale Polityka