Pan Frączewski wykazał nie odwagą odmawiając współpracy z SB i chwała mu za to. Pan Damięcki nie okazał się i bohaterem narodu raczej nie zostanie i słusznie. Jednak spłycanie - jak to zwykle bywa – problemu „łamania człowieka” wręcz go banalizowanie jest żenujące. Oczywistym jest, że były zwykłą szuje które z chęcią donosili na innych, ale byli ludzie faktycznie niszczeni w sposób bardzo brutalny i pękali – tak też było! Nie można się godzić na wrzucanie wszystkich do wspólnego zbioru ponieważ jest to niegodziwe.
Nie mam zamiaru bronić Pana Damieckiego, bo po pierwsze jeżeli to co pisała prasa jest prawdą zachowywał się niegodziwie, a po drugie nie widziałem akt, ani rzetelnego opracowania więc trudno mi jest tak ad hoc kogoś osądzać – mamy od tego w kraju specjalistów w administracji rządowej . Tym nie mniej jeżeli ktoś z byle powodu biegał na SB i pluł na sąsiada, kolegę z pracy czy kogokolwiek innego w celu tzw. spokoju czy kariery to świnia zwykła. Przy całej tej świńskiej postawie pamiętać należy o czasie i okolicznościach zdarzeń – tylko i aż tyle.
Na koniec taka uwaga w kontekście szeroko rozumianego otwarcia akt IPN. Zgodnie z dyspozycją normy zawartej w art. 47 Konstytucji RP pełne otwarcie bez wykreślenia czy wręcz ostatecznego zniszczenia zdań o charakterze osobistym, rodzinnych, prywatnym będzie przypisem niekonstytucyjne.
Inne tematy w dziale Polityka