Dużo się mówi obecnie o strachu, o atmosferze strachu czy tez lęku. Oczywiście mówi się o tejże atmosferze w kontekście politycznym. Mówi się o zagrożeniu demokracji i słusznie, bowiem demokracja jest jako forma permanentnie zagrożona. Pisali o tym Camus czy Orwell. Czujność należy zachować zawsze niezależnie od nazwy partii piastującej władzę.
Ja się nie boję, przynajmniej nie o siebie, nim zdąży wykończyć mnie rak płuc – nieodłączny towarzysz palaczy – wieczny odpoczynek przyniesie mi fiskus. Boję się natomiast swego indywidualnego tchórzostwa w kontekście spojrzenia w oczy mojej córki. Bardzo się boję jej chryzantemy plasowanej na mym nagrobku gdyby myślała o mnie, że byłem i tyle. Nie boję się IV, V czy kolejnej RP jeżeli taka nastąpi, boję się, że stchórzę bo uznam, że z powodu mojego pseudo – pisania moja rodzina poniesie uszczerbek. Takiego strachu aktualnie nie odczuwam i nie odczuwałem dotąd, zresztą w dobie Internetu trudno taki stan rzeczy sobie wyobrazić. Czy należy zgodnie stwierdzić że skoro miniona władza postkomunistyczna była w sposób oczywisty zła to ta musi być dobra i z racji werbalnego zaprzeczenia dobra dla obywatel, dla mnie – oczywiście że nie. Należy dbać o tę naszą demokrację tak samo jak w kiedyś i nie mniej niż w przyszłości będzie trzeba. Trzeba zachować trzeźwy umysł i zdrowy rozsądek i kilka elementów humanizmu nieuchwytnych dla prawa stanowionego ale jakże istotnych.
To nie jest tekst przeciwko komukolwiek, to jest tekst jak najbardziej ZA.
Inne tematy w dziale Polityka