Pani Kanclerz postulując wykluczenie Polski z katalogu państw legitymowanych popełniła „grzech śmiertelny” w dyplomacji, nie popełniony dotąd w historii szczytów EU. Propozycja wykluczenia jednego z krajów członkowskich w wymiarze formalnym jest niedopuszczalna i to w powszechnym odbiorze.
Niemiecki chłód i pragmatyzm na chwilę runął i obnażył bezsilność niemieckiej dyplomacji. Imperatywne wystąpienie Pani Kanclerz ukazało pozostałym członkom UE, iż ostrożne podejście strony polskiej było uzasadnione.
Jeżeli nawet zbyt dużo nie wygraliśmy – choć wiem że całkiem sporo – to pokazaliśmy, że nasze niektóre obawy co do postawy niektórych państw były uzasadnione. Słowa Kanclerz Merkel okazały się tak anty-unijne, że stanowiska polskiego rządu jaki się jako niewinna polemika.
Oczywiście, jeżeli uda się – co się okaże jutro – załatwić wiele spraw to chwała Niemcom, ż udało się mi to wszystko zorganizować, tym niemniej wystąpienie Angeli Merkel dało nam bardzo mocny argument jednocześnie przynosząc smutną konstatację.
Jaką?
Inne tematy w dziale Polityka