Co jest marzeniem każdego sportowca? Możliwość reprezentowania własnego kraju w zawodach międzynarodowych. Przynajmniej tak sądzi większość społeczeństwa i pewnie większość sportowców. Reprezentowanie kraju to nie tylko honor i duma ale i miłość milionów; w przypadku sukcesu, jak również doskonała sposobność by się wypromować.
Nie wszyscy sportowcy taka postawę przyjmują i bywa – jak to miało miejsce kilkakrotnie ostatnimi czasy – że zawodnicy rezygnują z gry w reprezentacji lub wykazują podejście selektywne.
W związku z tym, iż kilku młodych piłkarzy wolało pojechać na wczasy miast na mistrzostwa świata pojawił się pomysł by w przypadku odmowy zawodnika występu w reprezentacji administracyjne odebrać mu licencji zawodniczą i tym samym uniemożliwić zawodowe uprawianie danej dyscypliny.
Genialny pomysł! Tyle, że musiał zrodzić się w głowie kogoś kto słowo socjalizm ma wkodowane w sposób integralny i nieusuwalny z mózgiem. Otóż państwo miało by karać za to że np. ja czy Ty – czytający ten tekst - nie chce jechać jako zawodnik na mistrzostwa świta ponieważ jestem/ jesteś zmęczony lub z braku czasu. Po takim wynurzeniu organ administracji publicznej wszczynał by postępowanie z urzędu i de3cyzją administracyjną pozbawiał takiego mnie czy Ciebie możliwości wykonywania zawodu. Skoro nie chcesz grać w reprezentacji to w ogóle nie będziesz – ha!
Kto by się przejmował, iż ten pomysły jest z gruntu niezgodny z Konstytucją RP i wieloma ustawami skoro poseł który ledwie skończył studia (wersja optymistyczna) zna prawo lepiej niż sędziowie TK choć pewnie całą Konstytucję przeczytał raz w życiu w formie streszczenia. Tu chodzi o skuteczność i pozycję państwa bo co to za obywatel który bezczelnie wybiera urlop z dziewczyną a nie występ w reprezentacji? Taki sam jak każdy inny obywatel – odpowiadam, przy założeniu że jest on obywatelem demokratycznego państwa a nie totalnego. Chce – to gra, nie chce – nie gra. Jego sprawa.
Pewnie ten absurd nie zostanie przekuty w przepisy prawa ale samo się jego pojawienie jest smutne ponieważ trzeba by zerem umysłowym by na „coś” takiego wpaść. Trzeba by oderwanym o stanu faktycznego i prawnego otaczającej rzeczywistości w sposób permanentny i nieodwracalny by ów pomysły głośno wyartykułować i liczyć na poklaska czy chociażby zrozumienie. Najsmutniejsze jest to, ze ten pomysł się niektórym spodobał.
Cóż, można by rzec, że zmiany w oświacie przynoszą oczekiwane rezultaty.
P.S.
Kto napisze pierwszy, kto pierwszy wpadł na ten błyskotliwy pomysł otrzyma nagrodę.
Nagroda małowartościowa materialnie ale po upalnym dniu przyda się na pewno.
Inne tematy w dziale Polityka