Jarosław Kaczyński użył powyżej zawartej metafory w czasie konwencji PiS która odbyła się w Gdańskiej hali Oliwia. I miał racje. Dlaczego?
Po pierwsze dlatego, że premier się nie myli i zawsze ma rację więc nie powodów sądzić, iż właśnie w tej sprawie miał by się pomylić. Jest to dla zwolenników Jarosława Kaczyńskiego oczywista oczywistość. Owa metafora nie wymaga jakiegokolwiek argumentowania, ponieważ głoszone przez premiera oczywiste oczywistości przybierają zaraz po ich wyartykułowaniu postać dogmatu.
Po drugie, tak sugestywna metafora jest nośnikiem oczywistego komunikatu: PO kreuje się na pragmatyczna i zrównoważona partię, epatującą takimi słowami jak rozsądek, spokój, dialog itd. a tak naprawdę to ugrupowanie które ma na celu restaurację III RP ze wszystkimi jej patologiami łącznie z przyzwoleniem na powrót wszechogarniającego układu. To nic, że Rokita, Gowin, Śpiewak, Komorowski dwa lata temu byli uznawani za umiarkowanych liberałów o konserwatywnym zacięciu i trudno było wówczas zarzuci im chęć konserwowania wszelkich niedoskonałość młodej Polskiej demokracji. W momencie gdy sytuacja na scenie politycznej się zmieniła premier Kaczyński natychmiast dostrzegł dwulicowość polityków PO i skonstruował jak zwykle wyjątkowo celną diagnozę. Już w czasie negocjacji koalicyjnych premierowi ukazało się prawdziwe oblicze PO, które nie godziło się z oddaniem wszystkich resortów i agencji związanych z policją i wymiarem sprawiedliwości pod auspicje PiS. Premier wiedział, że wysuwanie takiego postulatu ma jeden cel: kontrola czy nawet nadzór nad działaniami nowych służb, a na taki scenariusz nie mógł się zgodzić. Pęknięcie w monolicie resortów siłowych przy hipotetycznym zawiązaniu koalicji spowodowało by utratę lub ograniczenie możliwości pilnowania łasych na dobra doczesne liberałów. Jeżeli okazało by się, iż po dwóch latach wspólnego rządzenia organ którego szefem jest minister Kamiński zebrał by materiał operacyjny na 5 z 8 ministrów PO rządzenie przez kolejne 10 lat było by bardzo realne. Tak się jednak nie stało, ponieważ PO nie zgodziła się na tak ukształtowany parytet i koalicja nie powstała.
Po trzecie, PO w swej postępującej ślepocie przestała mówić o IV RP, nie dostrzegała łże-elit, ZOMO i stała się zajadłą i totalnie – w sposób oczywisty – destrukcyjny koalicja siejąca wyłącznie ferment w głowach wyborców. Co prawda przywdziewali maski patriotycznych owieczek przy wszystkich najważniejszych ustawach (likwidacja WSI, UOP, powstanie CBA, wsparcie dla rządu w negocjacjach międzynarodowych itd.) a ta zasłona nie może zakryć prawdziwą prawdę –w sposób oczywisty. Trudno jednak wskazać którego strategicznego dla państwa projektu PO nie poparła ale dogmatyczne stwierdzenia prezesa PiS są i muszą być przyjmowane przez aklamacje. Łatwo natomiast wskazać przesłanki świadczące o porzuceniu przez PO realizacji projektu nowego prawego i sprawiedliwego państwa. PO skarżyła do Trybunału Konstytucyjnego ustawy wyjątkowo ważne z punktu widzenia oczyszczenia państwa. Zaskarżenie ustawy lustracyjnej stanowiło totalną kompromitacje PO. Nic to, że dla przeciętnie wykształconego prawnika wiele uchylonych przez TK przepisów było ewidentnie niekonstytucyjne, skoro najważniejszy jest cel, a ślepa PO tego celu nie dostrzegała.
Po czwarte, Po wzięła obronę ludzi stojących na drodze błyskawicznych przemian. Oczywiście można było przewidzieć zachowanie PO w sprawie zmiany na stanowisku prezesa NBP. Ale obrona profesora Bratoszewskiego, Mazowieckiego, Mellera, Sikorskiego czy nawet Chalupca i hasła o braku kompetencji ich następców musiało spowodować kolejne procesy myślowe obnażające prawdziwe oblicze wilczych owiec. Obrona niezawisłości sędziów TK przelała czarę goryczy. Nie można bowiem – co wie każdy wyznawca Jarosława Kaczyńskiego – mając na uwadze dobro Polski nie dostrzec, iż owi panowie stanowią ostatni bastion układu i postkomuny. PO niby chciała zmian ale nie stanęła u boku premiera i nie zmieniła Konstytucji tak by można swobodnie manipulować składem TK, a zatem i jego orzeczeniami. Przecież to oczywiste, że gdyby zmienić skład TK na właściwy wówczas wszystkie ustawy okazały by się konstytucyjne. Gwarantem tego byłaby kompetencja wymiany np. 1/3 składu TK przez Prezydenta RP. Ale się tak nie stało i to głównie i oczywiście przez PO, która poczęła krzyczeć o ustroju demokratycznym i TK jako organie gwarantującym jego trwanie. Była okazja i została na dłuższy czas zmarnowana.
Grzechów PO można by wyliczyć o wiele więcej tylko po co?
Wystarczy posłuchać co na temat tej formacji, jej przeszłości i przeszłości jej członków powie premier. A fakty i program? Kto by się zajmował sprawami drugorzędnymi skoro liberalizm jest zły a prawicowy socjalizm dobry, skoro PO mówi o trójpodziale władzy jako czymś immanentnym dla ustroju demokratycznego, skoro PO nie wyznaje prostej zasady że cel uświęca środki.
Podsłuchajcie moi drodzy,
Ewidentnie widać w sposób oczywisty prawdziwą prawdę.
Inne tematy w dziale Polityka