Jak powinien zachować się Premier Kaczyński po przegranych wyborach, co powinien powiedzieć a czego na pewno nie powinien?
Pytania to na pozór banalne a odpowiedzi na nie być może nie wywierają bezpośredniego wpływu na faktyczna sytuację polityczna ale za to pozwalają w przybliżeniu określić kierunek w którym PiS będzie jako opozycja podążać. Język używany przez polityków, a w szczególności przez liderów poszczególnych formacji nie świadczy jedynie o stylu prowadzenia polityki – jak można przeczytać w wielu publikatorach – ale także o metodzie. Język nie jest wyłącznie instrumentem okraszającym działania, jest instrumentem kreującym rzeczywistość polityczną, jest jej immanentnym elementem. Sposób określania, definiowania zjawisk zachodzących w społeczeństwie, ich ostrość, precyzyjność czy labilność wprost ingeruje podstawowe procesy polityczne, które są częścią rzeczywistości społecznej o charakterze zarówno lokalny jak i globalnym w wymiarze całego państwa. Owa retoryka poszczególnych przywódców – co pokazały wyniki wyborów – oddziałuje bezpośrednio na kształt i model proponowanej przez formacje polityczne społeczno – prawnej przyszłości. Można się zastanawiać nad siła i zakresem tego oddziaływania, ale poza sporem pozostaje, iż jest to fakt niepodważalny.
Wracając do meritum wpisu, stwierdzić muszę, iż spodziewałem się właśnie takiego wystąpienia powyborczego Premiera Kaczyńskiego jakie miało miejsce. Ostry atak na układ który uniemożliwił zarówno sprawne rządzenie jak również ogłoszenie sukcesu PiS. Sprytny chwyt retoryczny stawiający w jednym rzędzie zabójcę Ks. Popiełuszki, Fakty i Mity i liderów PO był wyrazem rozgoryczenia ale to mnie również nie zdziwiło. Niekwestionowany Lider PiS nie mógł ot tak przyznać się do porażki – nie uchodzi. Wiedziałem jednak, iż w kolejnych dniach dojdzie do szerszego spojrzenia i analizy zaistniałego stanu i rzeczowej refleksji. Zamiast tego padły słowa o chamstwie lidera PO wobec Prezydenta RP i zapowiedź serii powództw przeciwko Liderom PO. Nie wiem co tak naprawdę Premier Kaczyński chciał osiągnąć, być może chodzi o chęć zmuszenia Tuska do ukorzenia się przed Prezydentem, chęć ukazania społeczeństwu kto z dwójki przyszły Premier, Prezydent, jest na szczycie, ale na pewno była to zapowiedź ostrej walki i wskazanie skąd będą nadchodzić armie Jarosława.
Na analizę czas przyszedł niedawno, dziś w Rzeczpospolitej Premier Kaczyński dokonała finalnego rozliczenia głównych przyczyn porażki wyborczej „Liczyliśmy na to, że może te wybory uda się wygrać z dobrym wynikiem. Zakładaliśmy, że nie będzie takich sytuacji jak pijaństwo Kwaśniewskiego czy ta moja debata z Donaldem Tuskiem. Nie doceniliśmy też tego, że ta operacja mobilizacyjna przeciw nam przybierze tak ogromne rozmiary. Prawdopodobnie o wyniku wyborów tak do końca zdecydowała akcja: "Idź na wybory, zmień Polskę". Akcja, która była w istocie skierowana przeciw nam i przez całą ciszę wyborczą bardzo energicznie prowadzona. Proszę zwrócić uwagę, że tylko w dużych miastach. Nie było jej w mniejszych ośrodkach, tam gdzie mieliśmy największe poparcie. Była tam, gdzie było wiadomo, że my tam takiego poparcia nie mamy, gdzie zresztą płaciliśmy za tę koalicję. Ta koalicja oznaczała dla nas utratę poparcia w dużych miastach. To główne przyczyny porażki. Ale były też błędy taktyczne, które miały pewne znaczenie. Gdybyśmy ich nie popełnili, to pewnie mielibyśmy kilka procent więcej, a nasi konkurenci kilka procent mniej. Choć też by pewnie rządzili, ale w dużo mniej komfortowych warunkach.” W powyższej wypowiedzi Premiera zdecydowanie można wskazać, iż przegrana PiS to w 90% wina wrogich działań rozmaitych podmiotów, a jedynie w 10 % wina sztabu i rządu PiS. Moją tezę potwierdza kolejne zdanie wypowiedziane przez Premiera: „ Gdyby media były chociaż względnie obiektywne, to zapewniam, że byśmy te wybory wygrali nawet bez większej kampanii wyborczej. Ale dzisiejszy świat to jest w dużej mierze świat medialny”. Oczywiście wymaganie od lidera partii który właśnie opuszcza kancelarie Premiera nadmiernej autokrytyki było by nie rozsądne, tym nie mniej należy zawracać uwagę na proporcje i na fakt i dokonuje się oceny czynności dokonywanych przez społeczeństwo którym się rządzi a właściwie rządziło. Bo skoro ulegliśmy mentalnie układowi, także medialnemu, to tylko krok by w przyszłości uznać nas za jego element. A kto by chciał być częścią układu kiedy by się zanosiło na powrót PiS do władzy?
Premier oczywiście nie poprzestaje na analizie tego co już było, przenosi swe rozważania w przyszłości i prorokuje: „CBA nie będzie oficjalnie zlikwidowane, ale wystarczy, że na jego czele postawi się człowieka uwikłanego w ten czy inny sposób w dotychczasowe układy. Choćby nawet takiego policjanta, który ma sukcesy, ale jednocześnie ileś tam spraw leży u niego od lat w sejfie i w ogóle jest nieruszanych, "bo to są sprawy nie do ruszenia". Wprowadzą takiego człowieka i jest po wszystkim. CBA przestaje funkcjonować”(…)Nawet gdyby został wprowadzony człowiek, który nie jest skrajnie nieuczciwy, tylko jest życiowym realistą, który dobrze wie, że "wyżej się skoczyć nie da", który rozumuje w ten sposób: "tych spraw to może nie ruszajmy, bo oni są za mocni, ale będziemy działać skutecznie w innych sprawach". W powyższych zdaniach Premier nie tylko wskazuje potencjale zagrożenie, ale także wymienia „tego policjanta” pośrednio czy nawet bezpośrednio sugerując iż jest on w coś uwikłany. Jak zwykle bez konkretów, jedynie delikatna sugestia ale o sile dynamitu. Podkreślenie słów: sejf, nie do ruszenia, człowiek który nie jest skrajnie nieuczciwy, wprowadza odbiorcę w nastrój szemranych powiązań i tak pewnie miało być. Czy Premier Kaczyński mógł powiedzieć: poczekamy, zobaczymy co PO zrobi, będziemy się przyglądać, oceniać itd. Pewnie mógłby, gdyby chciał. Dezawuowanie działań oponenta zanim on formalnie żaczą działać być może skonsoliduje chwilowo dotychczasowy elektorat ale elektorat innych formacji uznać może taki wypowiedzi za wyraz złej woli Premiera lub powyborczej frustracji. Taka retoryk może zmęczyć nawet zwolenników PiS.
Może właśnie teraz jest czas by przestać posługiwać się językiem wojennym? Może to jest jeden z instrumentów który pozwoli Premierowi Kaczyńskiemu osiągnąć ten złoty środek, pełnię, którą jak się wydaje osiągnął w czasie trwania tej kampanii przyszły Premier.
Inne tematy w dziale Polityka