Robią to samo co PiS. Nic się nie zmieni, wręcz przeciwnie rewanżyzm zyska na sile. Takie głosy cały boży – lub po prostu – dzień słyszeć można było. O co chodzi?
Chodzi oczywiście o wybór wicemarszałków Senatu, a precyzyjne o jednego z nich, Zbigniewa Romaszewskiego. Otóż dnia wczorajszego – o zgrozo – na wicemarszałka Senatu RP nie został wybrany pan senator Romaszewski. Oburzeni w równej mierze byli: posłowie PiS, Premier Kaczyński i Prezydent Kaczyński. Bulwersacja wymienionych podmiotów życia politycznego wyniknęła, z faktu oto takiego, iż niedoszły wicemarszałek jest zasłużonym wielce dla Polski działaczem podziemnej opozycji i z tegoż powodu należy mu się ta funkcja jak chłopu ziemia. A że czasy są już inne niż te w których owe przysłowie powstało, to i chłop na ziemię musi sobie zasłużyć, tj. kupić, ewentualnie odziedziczyć.
Posady wicemarszałka odziedziczyć nie można, kupić – nie wypada o tym pisać, a zasłużyć owszem sobie można. Czy senator Romaszewski jest zasłużonym opozycjonistą? Oczywiście i wielki szacunek za wkład w odzyskanie przez Najjaśniejszą niepodległości mu się należy, a może kiedyś i pomnik. Czy w związku z powyższym należy mu się bezdyskusyjnie to czy inne stanowisko? Mam wątpliwości.
Dlaczego właśnie stanowisko wicemarszałka ma piastować zasłużony opozycjonista, a nie na przykład szefa IPN, NIK, TK, czy PAN? Ponieważ do tych poszczególnych stanowisk wymagane są określone kwalifikacje – przynajmniej powinny być. Czy zatem funkcja wicemarszałka jest zarezerwowana dla osób, które słusznie są uważane za niezłomnych opozycjonistów, mimo iż mogą nie posiadać predyspozycji do sprawowania tegoż urzędu? Każdy logicznie myślący odpowie, że nie. Czy np. pan Gwiazda był by dobrym wicemarszałkiem, lub pani Walentynowicz? Za całym i wielkim szacunkiem do tych postaci musze stwierdzić, że nie. Z przyczyn obiektywnych jak i dal niektórych subiektywnych. Czy senator Romaszewski się nadaje? Mam wątpliwości ale nie ja jestem władny i merytorycznie uposażony do ferowania w jego sprawie. Natomiast pozostali senatorowie władni są do tego rodzaju oceny i wczoraj jej dokonali nie wybierając senatora Romaszewskiego na wyżej wymieniona funkcję.
I powstał chaos. No bo jak to i dla czego i jak można było i że się nie godzi i że to świństwo, a co najmniej rewanżyzm w najgorszym możliwym wydaniu. Przedstawiciele PO na to, ze w Senacie nie ma dyscypliny partyjnej w czasie głosowania, którego przedmiotem jest obsadzenie posad wicemarszałków, choć przewodniczący Tusk jasno się wyraził mówiąc , iż w poprzedniej kadencji współpraca z senatorem Romaszewski nie układała się na ani na piątkę ani na szóstkę. Na to z kolei posłowie PiS odpowiedzieli, że to zemsta za Niesiołowskiego, ponieważ dwa lata temu nie został wybrany wicemarszałkiem Senatu i teraz PO się odgrywa. Kto mieczem wojuje od miecza ginie, chciało by się rzec ale to oczywiste w polityce. Jak się dwa lata temu zapowiadało rewolucję moralną, której początkiem było nie powołanie Niesiołowskiego ( przypominam taki był zwyczaj – bo już nie ma, że klub wskazuje, a reszta ten wybór akceptuje) to teraz nie wypada wykrzykiwać haseł o hańbie, bo to zwykła błazenada i brak szacunku dla samych siebie. Nie znaczy to, że mi się ów zwyczaj nie podobał, przeciwnie, podobał się i bardzo żałuję, że PO postąpiła tak jak PiS dwa lata temu.
W całym tym zgiełku – jakoś przez nieuwagę zapewne – posłowie i senatorowie PiS, Premier Kaczyński i prezydent Kaczyński nie postawili sobie pytania, ani ja nie słyszałem by ktoś mi je postawił, więc to uczynię zaraz po kropce.
Dlaczego senatorowie PIS nie poparli senatora Borusewicza na stanowisko Marszałka Senatu, toć wieki opozycjonista. Niektórzy sądzą, iż większy niż senator Romaszewski? Czy ktoś grzmiał, że to hańba?
Inne tematy w dziale Polityka