RP Ochota RP Ochota
269
BLOG

Michał Wojakowski: Pomarańczowymi skrzydłami niesiony

RP Ochota RP Ochota Polityka Obserwuj notkę 1

Ćwierć wieku – tyle jak na razie udało mi się przeżyć. Nie jest to dużo, ale mało też nie. Czy takowy wiek jest już legitymizacją do wstąpienia do partii politycznej? Znajdzie się wielu z życiową wiedzą, doświadczeniem i światłością umysłu, którzy spytają cóż ja mogę wiedzieć… jednak wydaje mi się iż coś tam w temacie wiedzy liznąłem. Mam oczy, uszy i mózg których staram się używać. Widzę, słyszę i analizuję docierające do mnie dane. Efekt – (okrutnie przemożna)chęć zmian oraz wola takowych wprowadzania. Decyzja o przyłączeniu się do Ruchu Palikota była dziecinnie prosta. Program nowoczesne państwo jest dokładnie tym co kolokwialnie się wyrażając „gra mi w duszy”. Jakbym sam go pisał. Forma samego ruchu też mi odpowiada. Otwarci pragnący zmian na lepsze ludzie łączą się by owych zmian dokonać. Ruch to nie powiew świeżości – to wicher odnowy dla Polski. 

 
Dla kraju czy dla siebie?
 
Wielokrotnie nachodziły mnie przemyślenia na temat własnego patriotyzmu. Jak klasyk w pewnym dokumencie obwieścił nie jestem (ja i wielu innych) 100% Polakiem. Otóż jestem tylko Polakiem „kompaktowym”. Co przez to rozumiem? Mam otwarty umysł, wolność światopoglądową, nie pętają mnie żadne instytucje nakazujące pewien styl życia, szanuję cudze poglądy lecz mogę się z nimi nie zgadzać. Zależy mi na dobrobycie kraju, w którym mieszkam, choć nie bawię się w mity w stylu „ziemia ojców”, „najświętsza matka ojczyzna”. To proste – dobrobyt kraju, w którym mieszkam przekłada się na jakość mego osobistego życia. Nie czuję się przez to lepszy, a tym bardziej gorszy od tych jak ich – pieszczotliwie nazywam – „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród!”. Czasy szabli w górę za ojczyznę minęły a słowo naród ma inną definicję. Przykre jest to, że nie wszyscy z tym się zgadzają.
 
Co mnie nie kręci i nie podnieca
 
Zmiany, zmiany na lepsze, dążenie do komfortu umysłowo-ekonomicznego winno być wyznacznikiem działań publicznych, nie zaś nostalgiczne wspominki i myśli o historii jak „alkoholika o butelce”. Może nie na wybitnym poziomie, ale znam historie swojego kraju, wiem co się działo i oczywiście powtórki bym nie chciał, ale BYŁO MINEŁO! Rozpamiętywanie minionych epok, ustrojów, rozgrzebywanie starych ran ustawiczne szukanie winnych i sprawiedliwości obchodzi mnie tyle co zeszłoroczny… liczy się teraźniejszość i przyszłość.
 
Oficjalne dane traktują Rzeczpospolitą jako niepodległe, demokratyczne 38-milionowe państwo. Niepodległe jest tu słowem kluczem. Nie katolickie, nie wyznaniowe – niepodległe. Jednak rzeczywistość wskazuje na inny stan rzeczy. O kwestiach rodzinnych (społecznych) nie decydują obywatele. O kwestiach medycznych nie decydują obywatele. O kwestiach edukacyjno-światopoglądowych nie decydują obywatele. I moje ulubione – obywatele nie kontrolują pobieranych przez państwo opłat (części, oraz wydatków z państwowego budżetu). Skoro nie obywatele to kto? Rząd – nie. Sejm – nie. Tajne służby – nie. „Żydo-masoneria” – nie. Więc kto? Niczym grom z jasnego nieba śpieszę z odpowiedzią: Kościół! I to nie byle jaki, Powszechny Kościół Rzymsko Katolicki. Z całym szacunkiem dla osób o innych poglądach oraz wierzących, ale WTF!? (popularny skrót po rozwiniecie odsyłam do Internetu). Jak to jest możliwe że w niepodległym państwie o tak wielu dziedzinach życia decyduje grupa wyznaniowa. Co z tą częścią obywateli która z ową grupą nie ma nic wspólnego? I darujmy sobie statystyki – jakie 90% wiernych (żart?). Zacytuję pewne sformułowanie w zmodyfikowanej formie „stanie w kościele (przeważnie raz-dwa razy do roku czyli w święta) czyni człowieka takim katolikiem jak stanie w garażu samochodem”. Państwo winno być świeckie i kropka. To obywatel powinien decydować czy chce podążać z innymi owieczkami, za głosem pasterza (zmarłego tudzież powieszonego na krzyżu) czy też nie chce. Prawo winno być neutralne dla wszystkich. Nie powinniśmy słyszeć o kwiatkach typu „tej ustawy nie da się wprowadzić ze względu na protest kościoła”. Oraz moim zdaniem majstersztyk – obraza uczuć religijnych! No co to jest jak nie kaganiec na niewiernych – wierzyć nie musisz, ale jak powiesz za dużo, to zapłacisz. Jakby to była obraza uczuć ogólnie to jeszcze rozumiem i pewnie bym korzystał z takiego prawa oskarżając większość prawicowych polityków (perełki jak pewien prezes) o obrazę moich uczuć. I na koniec tegoż wywodu jako temat powiązany. „Bo telewizja Trwam to jedyna prawdziwa stacja ma być za darmo na multipleksie”. Oczywiście tak, niech będzie, ale jest Trwam z darmo, więc niech będą też TVN24, Discovery, Kuchnia TV itp. Coś miłego dla każdego, a nie kolejny dyktat (całkiem nieźle) zorganizowanej grupki (niestety fanatycznych) wielbicieli.
 
Używki, używki i jeszcze raz używki. No naprawdę w kraju gdzie dostęp do alkoholu i tytoniu jest wręcz oczywisty dla każdego, nawet nieletnich, dziennikarz telewizyjny w centrum stolicy nikogo nie znając w pół godziny załatwia zioło (nawet mocniejszy towar mu proponowano) – nie można wprowadzić liberalnego prawa. Czy nie lepiej pieniądze wypływające (niczym rwący potok) od podatników na łapanie, osadzanie na dołkach, przesłuchania i procesy sądowe osób posiadających niewielką ilość przeznaczyć na co innego? Nie dajmy się zwariować i „walić seriami” naukowych teorii jak z AK 47(Kalashnikov) świadczących za bądź przeciw legalizacji. Nie ma co robić ze społeczeństwa baranów. Chyba nikt nie powie, że skoro jest alkohol to 100% społeczeństwa chodzi pijane i jest alkoholikami. Tak samo z uwodzicielskim dymkiem, czy też strzałem w płuco. Są palący i niepalący. Legalizacja małych ilość czystej marihuany nie jest żadnym demonem. Poza tym gwarantuje wpływy do budżetu z legalnych upraw (opodatkowana sprzedaż). W kwestii nieletnich, cóż, uszczelnić i wzmocnić system „dozwolone od lat 18”, co by ów system naprawdę działał. Prosty przykład: ma druga połowa (mój kotek kochany) ma już swoje dwadzieścia kilka wiosen lecz wygląda bardzo, bardzo młodo (15/16 lat), a mimo to w sklepie o dowód pytana jest raz na ruski rok.
Na podsumowanie tej części… już słyszę ten chór nawołujący iż Ruch Palikota zajmuje się pierdołami, ważna jest gospodarka, służba zdrowia, kryzys i oczywiście Smoleńsk (bo jakże). Owszem, owszem ale by nastąpiły prawdziwe zmiany w państwie należ zmienić myślenie, zdmuchnąć pył zalegający na mózgach, zburzyć myślowy beton, wyjść z okopów ciemnoty, czarnogrodu, średniowiecza. Polska ma być pełnoprawnym, dużym, rozwiniętym, europejskim państwem . Nie zaściankiem Europy, ale też nie mesjaszem narodów! Po prostu państwem gdzie się dobrze pracuje, mieszka, żyje wszystkim.
 
Na koniec będzie o… błocie.
 
Błoto zna każdy, większość go nie lubi poza trzodą, bywalcami Woodstocku i wielbicielami kuracji odmładzających, ale nie takie dosłowne błoto chodzi po mej rozczochranej. Chodzi o błoto partyjno-polityczne. Większość członków (nie lubię tego określenia). Większość działaczy Ruchu to działacze lokalni, niesieni przez pomarańczowe skrzydła. Część z nich zapewne kiedyś stanie się pełnoprawnymi politykami, ale na razie jeszcze nie są, w związku z czym partyjne błotko może razić. Nie róbmy eventów z transferów politycznych. Koś wstępuje super. Ktoś przechodzi z innego ugrupowania – jeśli robi to z przyczyn ideowych (we śnie anioł otworzył mu oczy) też dobrze. Jednak jeśli ktoś przechodzi dla przysłowiowego „stołka” czy „wstąpimy do waszego klubu ale od razy robimy wybory bo chcemy człowieka w zarządzie” – co to to nie, tam są drzwi, takim typom dziękujemy. I nie róbmy awantur i zadymy gdy ktoś zdecyduje opuścić pomarańczową brać. Nie podoba się – dobrze, to żegnamy i tyle, może innym razem wspólnie coś zdziałamy. Bez zbędnych wyrzutów i niedopowiedzeń. Ruch Palikota to oddolnie tworzony ruch społeczny wstępujący na polityczne pole. Ruch zajeb… wspaniałych ludzi o wspólnych ideałach realizujących program Nowoczesne Państwo. Tak widzę Ruch i takim chcę go widzieć dalej.
 
Dziękuję
 
RP Ochota
O mnie RP Ochota

Fantastyczny, żywy nowy klub prężnej młodej lewicowej partii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka