Działajmy zanim nastąpi prawdziwy kataklizm

W jednym z moich poprzednich wpisów zaproponowałem szybką, relatywnie tanią i skuteczna metodę ograniczenia ryzyka kolejnych ataków terrorystycznych do minimum. I przestrzegłem, że jeżeli eurociotowanie i makrelizacja w Europie będą trwały dalej,  to kolejny atak terrostyczny może pochłonąć nie dziesiątki osób, ale dziesiątki tysięcy. Wpis spotkał się z krytyką w lewackich mediach, co jest naturalne, bo lewaki zmieniają poglądy dopiero gdy osobiście zostaną dotknięci. Na przykład zaprzysięgły lewak, któremu świeży imigrant  zgwałci córkę, od razy staje się ekstremalnym prawicowcem, przy którym moje poglądy to pikuś. Usunięto także link do mojego wpisu na blogu z Facebooka. Jak zwykle, katolików można, a nawet trzeba obrażać i opluwać na Facebooku, a o arabach-terrorystach  można pisać tylko w superlatywach.

Ale do sedna. Dwa dni po zamachach w Brukseli zamordowano strażnika elektrowni atomowej, i pojawiły się spekulacje, że terroryści planowali atak na elektrownię atomową. A jeżeli kolejny atak będzie skuteczny i dojdzie do katastrofy “czernobylskiej” w Europie, i zginie lub zachoruje na chorobę popromienną milion Europejczyków? Albo arabscy terroryści zdetonują w centrum dużego europejskiego miasta brudną bombę i zginą dziesiątki tysięcy ludzi?

Podtrzymuję moją opinię, że bez radykalnego planu działania, opisanego tutaj, taki scenariusz może się wydarzyć. Makrela doprowadziła do katastrofy w Europie, która już nigdy nie będzie taka sama. Mieszkańcy będą się bać chodzić po ulicach, kobiety (i owce) będą napastowane i gwałcone, będą kolejne arabskie getta gdzie policja będzie bała się wejść.

W świetle tych wydarzeń coraz wyraźniej widać, że Polska prowadzi słuszną politykę imigracyjną. I gdyby pozostałe, gorzej rządzone, kraje Unii prowadziły taką samą politykę, to dzisiaj nie mielibyśmy takich problemów.

Jeszcze nie jest za późno, żeby zacząć działać.