13 kwietnia jest Światowym Dniem Pamięci Ofiar Katynia. Sprawdziłem jak pamiętamy. Salon24 – nic, dziennik.pl – nic, gazeta.pl – nic. Nikt nie pisze dziś o Katyniu. Wszyscy podniecają się zwyczajowym cyrkiem w Sejmie, jakby naprawdę uważali, że jest on coś wart.
Czasem buntuję się przeciw tezie, iż poniesione w Katyniu i innych miejscach wojennych kaźni straty w intelektualnej, politycznej i kulturalnej elicie narodu były niepowetowane, tak jakby przeżyli tylko najgorsi. Jednak rozglądając się wokół, w taki dzień jak chociażby dziś myślę, że chyba faktycznie. Przeżyli najsilniejsi, lecz wcale nie najlepsi.
***
Dlaczego akurat 13 kwietnia? Tego dnia, w 1943 roku Radio Berlin podało wiadomość o odnalezieniu grobów polskich oficerów w okolicach Smoleńska. Polacy nie chcieli wierzyć hitlerowcom, ale fakty mówiły same za siebie. Wydarzenie to doprowadziło do zerwania stosunków dyplomatycznych między Polską a ZSRR. Stalin od pewnego czasu szukał pretekstu do podjęcia takiego kroku, gdyż miał już „swoich” Polaków i związane z nimi plany. Zbrodnia opłaciła się więc mu podwójnie. Równocześnie konflikt z ZSRR spowodował marginalizację roli naszego kraju wśród Aliantów. Można pokusić się o tezę, iż 13 kwietnia 1943 miał decydujące znaczenie dla współczesnej historii Polski. Ten dzień zdecydował w dużym stopniu o wielu późniejszych wydarzeniach (ponoć ze śmiercią gen. Sikorskiego włącznie).
Ale co tam to dla współczesnych polityków i dziennikarzy. Lepiej kilkanaście godzin zajmować się kwestią konstytucyjnej poprawki, o której i tak wszyscy wiedzą, że nie przejdzie.
Biedna ta nasza Polska.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)