Rybitzky Rybitzky
41
BLOG

Piątek trzynastego, czyli jestem prorokiem

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 15

Piątek trzynastego nie zawiódł pokładanych w nim oczekiwań. Może niekoniecznie był aż tak pechowy, lecz na pewno ciekawy. Z drugiej strony, można uznać za pecha nas wszystkich to co działo się dziś (a właściwie od dwóch miesięcy) w Sejmie. Zamiast zajmować się kwestiami mogącymi ułatwić Polakom życie, wybrańcy narodu raźno zabrali się za jego komplikowanie. Stracili mnóstwo czasu na głosowania, których wynik był od początku jasny dla każdego racjonalnie myślącego człowieka. Ale posłowie najwyraźniej się do tej kategorii nie kwalifikują.

W tym miejscu szybko przechodzimy do kwestii moich proroczych zdolności. Rzecz jasna są takie same jak nas wszystkich. Poza, oczywiście, parlamentarzystami oraz dziennikarzami. Kompetencje intelektualne polityków nie dziwią. Ale dziennikarzy? Przecież oni wszyscy pokończyli studia! Jednak na przykładzie tej grupy zawodowej najlepiej widać, że wiedza nie zawsze oznacza inteligencję.

Napisałem tekst, w którym zawarłem stwierdzenie, iż konstytucyjne poprawki i tak nie przejdą, po czym wyłączyłem komputer i poszedłem oglądać TVN24. Nadający z Sejmu reporter mówił akurat cos takiego: tylko prorok może wiedzieć jak przebiegną dzisiejsze głosowania. „Kpi, czy poważnie gada?” – pomyślałem, a następnie zdałem sobie sprawę, że to właśnie ja jestem tym prorokiem. Niestety, wzbierającą dumę zahamowała konstatacja, iż zapewne nie jestem jedyny. Ale z pewnością dziennikarze powinni zapraszać mnie do rozmowy równie często jak Marka Migalskiego.

Reportera zastąpiły obrazki dziennikarzy tratujących swoją koleżankę. Ach, jak się oni rzucili do biegu, by pstryknąć jej zdjęcie póki leży. Przypomniały mi się książki Władysława Wernica o Dzikim Zachodzie. Kowboje mieli określenie na wpadające w szał stado krów, niestety zapomniałem jakie. Może ktoś z Czytelników wie?

Rozmyślając o hodowli rogacizny przełączyłem na TVP3 w nadziei ujrzenia Krzysztofa Leskiego. Niestety był tylko Marek Jurek. Szczęśliwie zarządzał akurat przerwę. Dwie tak samo wyglądające panie z TVP3 skomentowały to mniej więcej tak: Marszałek Jurek zarządził przerwę, więc nie będzie teraz obrad. Ech, mogłem iść na dziennikarstwo.

Co było dalej – wiadomo (zresztą, jak pisałem przewidziałem to już wcześniej). Postawa Marka Jurka jest pewnym zaskoczeniem, chociaż dużo dało się wyczytać z jego miny po ostatnim głosowaniu. On chyba naprawdę wierzył, że to przejdzie. Fanatyk.

Kwestię aborcji mamy na pewien czas z głowy. Teraz czekają nas zapewne medialno-sejmowe igrzyska pt. „Rozpad PiS”. Jako prorok, powiadam Wam: żadnego rozpadu nie będzie.

 

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka