Rybitzky Rybitzky
81
BLOG

Marek Jurek - najlepszy przyjaciel Aleksandra Kwaśniewskiego

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 18

Po czterech latach rządów czerwonej mafii wyborcze zwycięstwo PiS i PO było jak wybawienie. Mimo braku koalicji dwóch największych prawicowych partii, wydawało się, że klęska postkomunistów jest całkowita, a polską scenę polityczna czekają gruntowne i trwałe zmiany.

Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się na hańbiącą koalicję, mimo to były podstawy sadzić, iż zrealizuje przynajmniej część swego programu, uniknie wcześniejszych wyborów i rozbije szkodliwe układy. A przede wszystkim przerwie wiszące nad polską prawicą fatum autodestrukcji.

Niestety, nadzieje zdają się padać w gruzy. A uczynił to jeden człowiek – Marek Jurek. To marszałek Sejmu sprawił, że konstytucyjna inicjatywa radykałów z LPR nabrała rozmachu. W ciągu kilku miesięcy kraj został spolaryzowany przez dyskusję o aborcji. Najgorsze w tym jest to, że przecież nikt nie chciał niszczyć istniejącego kompromisu. Oficjalnej aborcji w Polsce nie ma. Tymczasem to LPR i Marek Jurek rozpoczęli wymianę poglądów owocującą aktywizacją środowisk proaborcyjnych i wszystkich wyznających idee różne od tych podzielanych przez katolickich radykałów.

Osobiście, przez swoją postawę, Jurek wzmocnił koalicyjną, ale de facto przecież konkurencyjna partię – LPR i doprowadził do rozłamu w partii własnej. Niesamowicie utrudnił funkcjonowanie koalicji, i praktycznie z niczego sprowadził wizję nowych wyborów, które może wygrać opozycja.

Być może Marek Jurek i ludzie, których ewentualnie wyprowadzi z PiS nadal będą wspierać rząd. Lecz już dotychczasowe istnienie gabinetu Jarosława Kaczyńskiego było niczym ciągłe balansowanie na linie. Po dodaniu kolejnej zmiennej jego funkcjonowanie musi się za pewien czas zakończyć katastrofą.

Śmiech przez zły powoduje fakt, że przecież każdy rozgarnięty człowiek rozumiał, iż konstytucji zmienić nie można. Koalicja posiadała ledwie tyle głosów, by mieć większość w Sejmie. O dwóch trzecich mogła tylko pomarzyć. Tak więc Jurek obraził się na PiS, dlatego, że jego utopijnych pomysłów nie poparła opozycja. Spowodował wyżej opisaną dramatyczną sytuację z powodu swych niemożliwych do spełnienia ambicji. Trudno ocenić – zdrada to, czy zwykła głupota?

Wiadomo jedno. Na tej całej sytuacji nie zyskają katolickie wartości. Nie zyska polska prawica. Ci, którzy się cieszą to postkomuniści i marzący o władzy Aleksander Kwaśniewski. Marek Jurek okazał się ich najlepszym przyjacielem.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka