Nie możecie zmienić nazwy obozu! Będziemy się ludziom źle kojarzyć! – tak nastoletnia Niemka skomentowała dla TVP nową oficjalną nazwę Auschwitz: "Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady 1940 - 1945". Sądzę, że ta wypowiedź dobrze oddaje prawdę o obecnych polsko – niemieckich stosunkach. Oni żyją sobie bogato swoim ahistorycznym społeczeństwie i dziwią się czemu Polacy ciągle mówią o przeszłości. My tymczasem nie możemy zapomnieć o wydarzeniach sprzed lat, gdyż żyjemy na cmentarzu, którym uczynili nasz kraj Niemcy.
Dla tej dziewczynki holocaust i II wojna światowa to prehistoria. I tak też próbują argumentować niemieccy politycy – to było, ale się nie powtórzy, pokolenie naszych ojców i dziadków zgrzeszyło, lecz my jesteśmy dobrzy. Budujmy razem Zjednoczoną Europę, a wy, Polacy, przestańcie nam wypominać te 6 milionów ofiar. Nacjonaliści jesteście, i tyle.
Faktycznie, mamy już rok 2007. 62 lata minęły od wyzwolenia Auschwitz i innych obozów zagłady. Czy to znaczy, iż krew milionów ofiar wywołanej przez Niemcy wojny już wyschła? W którym roku to nastąpiło? 1950? 1975? 1990?
Nadal żyją tysiące, jeśli nie setki tysięcy osób poszkodowanych przez niemiecki terror w okupowanych krajach. Ostatnio okazało się, że Niemcy celowo ukrywali archiwa osób przez siebie zabitych, więzionych lub przesiedlonych. Trudno widzieć w tym inny powód niż strach przed roszczeniami. Oni najlepiej wiedzą co zrobili. I wiedzą, że krew nie wyschła chociażby dlatego, iż nadal płynie w żyłach tych, którzy pamiętają.
Niemniej jednak dla Bundesrepubliki 60 lat to najwyraźniej wieczność. Ich zdaniem krew ofiar wysycha, gdy tylko ostatni raz oczy zamykają oprawcy (odbierający często wysokie emerytury). II wojna była przykrym wydarzeniem, o którym nie powinno się wspominać, a Niemcy byli katami tylko przez przypadek. Równie dobrze mógł być to ktoś inny, prawda?


Komentarze
Pokaż komentarze (53)