Kara śmierci to w Salon24 taki „pełzający” temat. Jest stale obecny gdzieś w tle, lecz nigdy (mimo budzonych emocji) nie pojawia się w centrum zainteresowania. Nic dziwnego – autorzy blogów zajmują się przede wszystkim sprawami bieżącymi, a kara śmierci do nich nie należy. Na większości terytorium Europy została zniesiona i nawet najbardziej radykalne partie rzadko kiedy wspominają o jej powrocie.
Niemniej jednak dla wielu osób kwestia podejścia do kary śmierci jest wyznacznikiem politycznej tożsamości. Chociażby dlatego ten temat jest ważny i dlatego pragnę przedstawić Państwu moje zdanie. Skądinąd wiem, że moje poglądy są w pewien sposób oryginalne.
Otóż jestem przeciwnikiem kary śmierci. Demokratyczne państwo nie powinno nikogo zabijać, nawet najgorszego bandyty. Takie misterium urzędowej śmierci wydaje mi się hańbiące. Pozbawianie człowieka życia to nigdy nie jest nic dobrego. Tym bardziej, że jeśli na tysiąc słusznie skazanych jeden okaże się być niewinny (a przecież były takie przypadki) jego krew spadnie na wszystkich obywateli.
Nie znaczy to bynajmniej, iż domagam się łagodnego traktowania przestępców. O nie. Oni muszą ponosić słuszną karę. Muszą cierpieć. Jedne czego nie mogą, to być zabici w imię prawa.
Mój projekt jest taki: zamiast kary śmierci powinny funkcjonować specjalne więzienia, dla ludzi skazanych na bezwarunkowe dożywocie. Wiezienia powinny składać się z podziemnych, pojedynczych cel o białych ścianach. Jedynymi sprzętami w celi będą łóżko i sedes, a w suficie stale paliłaby się biała żarówka. Do takiego miejsca wtrącałoby się skazańca, podawało mu chleb oraz wodę i czekało na jego naturalną śmierć.
Prawdopodobnie po pewnym czasie więzień sam błagałby o egzekucję. Ta jednak nie byłaby mu dana. Śmierć bywa bowiem czasem wyzwoleniem, a życie – największą karą.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)