Dziennikarze dziwią się jak możliwa będzie współpraca tak (ich zdaniem) różnych partii – LPR i Samoobrony. Ponoć polityczne programy (?) Leppera oraz Giertycha nie przystają do siebie. A od kiedy to w polskiej polityce liczą się te bezwartościowe świstki papieru zwane programami?
Jest za to przynajmniej jedna rzecz łącząca LPR z Samoobroną. Ten czynnik sprawiał, iż nigdy nie mogłem zrozumieć czemu Jarosław Kaczyński zdecydował się na koalicję z wyżej wymienionymi ugrupowaniami. Fakt, że ta rzecz nie jest najważniejsza, ale w sytuacji naszego kraju ma duże znaczenie. Chodzi o miłość partii Leppera i Giertycha do Rosji.
Członkowie Ligii, a zwłaszcza wszechpolacy często plują na Niemcy. Tymczasem co do Rosji zachowują wstrzemięźliwość. Czyżby uznawali ją za mniejsze zagrożenie? Bynajmniej, oni uważają Rosję za swój wzór. Wśród wszechpolaków jest wielu zwolenników panslawizmu, ideologii stworzonej przez Rosjan i służącej Rosji. Logiem Ligii był do niedawna orzeł z czasów Królestwa Kongresowego. Niedopatrzenie?
Lepper swego czasu jeździł na Wschód regularnie, a od początku istnienia Samoobrony otaczali go dziwnego autoramentu, związani z Rosją ludzie. Wielokrotnie wypowiadał się o konieczności nawiązania ściślejszych gospodarczych kontaktów ze Wschodem, nawet za cenę naszych interesów.
Teraz, jak słusznie zauważają media, powstający LiS praktycznie całkowicie neguje obecną polską politykę zagraniczną. Lepper i Giertych (mimo rzekomych różnic) wspólnie sprzeciwiają się zarówno tworzeniu przez nas dobrych kontaktów z USA, jak i z UE. Nie mówią kogo oni by wybrali na głównego partnera Polski, ale nie muszą tego robić…


Komentarze
Pokaż komentarze (31)