Rybitzky Rybitzky
70
BLOG

Z tarczą na Iran, czyli szalony George

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 28

Przeczytałem właśnie książkę „Plan ataku”. Jej autorem jest Bob Woodward, od czasu afery Watergate jeden z najsłynniejszych reporterów na świecie. Dzieło opowiada o amerykańskich przygotowaniach do wojny z Irakiem i od pierwszych zdań wzbudza we mnie przerażenie.

Oczywiście możemy przyjąć, iż książka Woodwarda jest tendencyjna i zmanipulowana, lecz pamiętajmy, iż USA to nie Polska. Tam dziennikarski profesjonalizm nadal się liczy. Poza tym autor przytacza szereg wypowiedzi najważniejszych członków amerykańskiej administracji, z prezydentem Bushem na czele. Oni wiedzą jak dobrze dobierać słowa. Z pewnością powiedzieli tylko tyle, ile chcieli powiedzieć, a Woodward dodał od siebie bardzo niedużo (jeśli w ogóle). Mimo to ich (teoretycznie bardzo wyważone) wspomnienia mogą budzić zgrozę nawet największych entuzjastów Ameryki.

„Plan ataku” zdradza bowiem prostą prawdę o przyczynach ataku USA na Irak. Otóż Amerykanie zaatakowali bo chcieli. I bo mogli. Prezydent Bush myślał o inwazji na Irak od 11 września 2001 roku. Konsekwentnie dążył to przeprowadzenia tej operacji. Na nic zdawały się głosy rozsądku ze strony Departamentu Stanu i niektórych wojskowych oraz oficerów CIA.

Książka Woodwarda świetnie opisuje amerykański system podejmowania decyzji. Bynajmniej nie sprowadza się on tylko do woli prezydenta. Tajne przygotowania do wojny na drugim końcu świata są niezwykle trudnym przedsięwzięciem. Tym bardziej widać jak wielka była determinacja Busha by dokonać inwazji.

Muszę przyznać, iż „Plan ataku” zmienił nieco moje myślenie o amerykańskiej polityce. Do tej pory wydawało mi się, że atak na Iran jest całkowicie niemożliwy. Teraz nie jestem już tego taki pewien. Jeśli George W. Bush jest nadal tak samo odporny na wszelkie opinie różne od jego własnych, to w Zatoce Perskiej może się wkrótce rozpocząć kolejna wojna. Niektórzy też tak uważają – podał ostatnio „The Guardian”.

Ewentualność amerykańskiego ataku na Iran stawiałaby Polskę w trudnej sytuacji. Przede wszystkim taka inwazja byłaby w oczach świata szaleństwem. Trudno byłoby nam wyjaśnić czym motywujemy poparcie dla USA. Widzieliśmy jak wyglądała reakcja światowej opinii publicznej na poprzednią wojnę w Zatoce. Polska po prostu nie mogłaby trwać w sojuszu z Ameryka bez szkody dla siebie. No chyba, że USA zaproponowałyby nam za wsparcie prawdziwe złote góry. Na to się jednak nie zanosi.

Jeśli Bush miałby wydać rozkaz inwazji na Iran musiałby to zrobić do końca 2008 roku. Stawia to w ciekawym świetle negocjacje w sprawie tarczy antyrakietowej. Po pierwsze baza u nas może okazać się już niepotrzebna bo zagrożenie ze strony Iranu zniknie. Po drugie – może być dokładnie odwrotnie. Zaatakowany Iran byłby w stanie wystrzelić na Europę rakiety, nawet jeśli nie z atomowymi, to z konwencjonalnymi ładunkami. Tylko czy baza byłaby gotowa do, powiedzmy, połowy 2008 roku?

Tak czy inaczej nasza „antyrakietowa” współpraca z USA zwiąże Polskę z Ameryką na dobre i złe. Tymczasem jest to kraj, który atakuje inne państwa „bo chce”. Nie wiem, naprawdę nie wiem, czy ta tarcza nie będzie dla nas za ciężka.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka