Dużo tutaj na Salonie24 ostatnio piszemy o Polsce, Polakach, historii i patriotyzmie. Czytam różnorodne opinie o Powstaniu Warszawskim oraz innych bolesnych aspektach naszych dziejów i cieszę się, iż jest miejsce takiej dyskusji. Ale równocześnie nigdzie indziej podobnej debaty nie dostrzegam.
W telewizji na 1 sierpnia były jak zwykle te same pytania do tych samych ludzi. W gazetach zwyczajowe okolicznościowe artykuły. A na ulicach – na ulicach już nikt nie dyskutuje o historii. Bo mało kto o niej pamięta.
Może to całkiem normalne – nie przejmować się Polską? Państwa narodowe to wytwór współczesności, jak twierdzą niektórzy naukowcy. Do czasów napoleońskich liczył się głównie podział na bogatą, wykształconą mniejszość i całą resztę. Chłopom wszystko jedno było, kto ich batoży i w imieniu jakiego króla. Dopiero XIX wiek stworzył narody w formie jaką znamy obecnie.
Czyżby więc naród był tylko tymczasową społeczną mutacją? Dwustuletnią chorobą, z której się właśnie leczymy? Może lekarstwem jest Unia Europejska? Nie wykluczone, iż stoimy na progu nowej ery – bez podziału na grupy etniczne. Czemuż bowiem nasze życie ma determinować to, że ktoś urodził się w Polsce, Niemczech, Francji lub Bułgarii?
Jesteśmy coraz bliżej wyzwolenia naszej świadomości z narodowych kajdan. I dlatego zazdroszczę tym sędziwym Powstańcom. Oni nie dożyją czasów, gdy słowo „Polak” nie będzie nic znaczyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)