Brutalna kolonizacja przyniosła Afryce katastrofę. Europejczycy zniszczyli historyczne królestwa Czarnego Lądu, zastępując je własną siatką całkowicie sztucznych granic. Które to granice istnieją zresztą do tej pory, powodując nieustanne wojny. W większości afrykańskich państw władzę obejmowali krwawi dyktatorzy, sprowadzając na ludność liczne nieszczęścia.
Świat od dziesiątek lat zastanawiał się (bezskutecznie) jak pomóc Afryce. W tym czasie miliony jej mieszkańców umierało z głodu, zachorowało na AIDS i zginęło w plemiennych wojnach.
Pełna poczucia winy Europa nie była w stanie zdać sobie sprawy z najlepszego rozwiązania. Tymczasem pozbawieni kompleksów białych ludzi Azjaci odnaleźli odpowiedź. A jest nią – rekolonizacja.
Chińczycy, Malezyjczycy i Hindusi na wyścigi wydają miliardy dolarów, uzależniając od siebie kolejne afrykańskie państwa i wymuszając koncesje dla swoich firm. Rozszerzają także swoją obecność wojskową w tym rejonie. Kilka dni temu Indie otworzyły bazę swojej marynarki wojennej na Madagaskarze. W przyszłości można spodziewać się podobnego kroku ze strony Chin.
Póki co na zaistniałą sytuację zaczynają reagować Amerykanie. Utworzyli dla Afryki osobne dowództwo US Army i szukają miejsca na własną bazę. Wkrótce więc amerykańscy żołnierze przybędą do któregoś z afrykańskich państw. Oficjalnym celem będzie oczywiście walka z terrorystami, lecz już teraz wiadomo, iż na Czarnym Lądzie rozpoczyna się gra o dużo większą stawkę.
Cele tej gry będą iście dziewiętnastowieczne – surowce, rynki zbytu i prestiż (prestiż dla państw azjatyckich, oczywiście). Afryka ma nadal bardzo wiele do zaoferowania, tymczasem przez kolejne lata prowadzenie biznesu na tym kontynencie było bardzo trudne – brakowało tam przecież chociażby minimum stabilizacji.
Teraz tej stabilizacji będzie coraz więcej. Nowi kolonizatorzy nie dopuszczą, by Afrykańczycy sprawiali problemy w robieniu interesów. Pytanie – jak to osiągną? Raczej wątpię, by np. Chiny (najsilniejszy w tej chwili gracz) promowały w Afryce demokrację. Obawia się, że stabilizacja sytuacji będzie polegać głównie na zmniejszeniu liczby czynników destabilizujących. To znaczy Afrykańczyków.
***
Innym, ważnym dla nas, pytaniem jest stanowisko Europy. Jak pisałem wyżej, przez lata nie mogła ona zdecydować się na żadne konstruktywne działanie. I zapewne w przyszłości nic się nie zmieni. Czy jednak oznacza to, że nasz kraj ma pozostać bierny? Zamiast polegać na tzw. „wspólnej polityce zagranicznej UE” powinniśmy wykorzystać okazję.
Ostatnio dużo dyskutowaliśmy o krzywdach, jakich doznała Polska w przeszłości. Może czas wziąć przykład z tych, którzy nas najeżdżali i łupili? Czas samemu korzystać na krzywdzie innych. Afrykańskie bogactwa na nas czekają. Wyrwijmy dla siebie kawałek tego tortu.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)