W takich sytuacjach jak dzisiejsza jedyne co można zrobić, by zracjonalizować sobie rozgrywające się w polskiej polityce wydarzenia, to uwierzyć w wielki spisek. Zastanówmy się więc – czy nasz kraj oplata gigantyczna pajęczyna tajemnych powiązań? Czy jakaś tajna loża, dbając o własne interesy, uniemożliwia rządowi działanie?
Bo jak inaczej wyjaśnić to, że jeden z najważniejszych i najbardziej (zdawało się) zaufanych ministrów nagle zostaje odwołany pod zarzutem konszachtów z innym ministrem, podejrzanym o korupcję? Uważam, iż premier musiał mieć jakiś powód. Kaczyński nie jest głupi, wie jaki to cios (kolejny) dla wizerunku PiS i rządu. Nawet on nie zdecydowałby się na takie zagranie dla samego kaprysu. Kaczmarek zrobił coś złego. Tylko dlaczego? Dlaczego protegowany Zbigniewa Ziobry zdecydował się na takie ryzyko, i to dla Leppera? I czemu odchodząc przekreśla siebie do końca, atakując zarówno Ziobrę, jak i cały rząd?
To pytania dużo trudniejsze, niż może się to wydawać. Jak trafnie zauważa popisowiec to po prostu nielogiczne, by Kaczmarek zdradził Kaczyńskiego dla Leppera. Taka rzecz nie powinna się zdarzyć. A się zdarzyła. Dlatego nie można skwitować tej sytuacji, jak to robią niektórzy, krótkim stwierdzeniem, iż dzisiejsza dymisja to kolejny niezrozumiały wybryk „psychopatycznego” (jak już wiemy) premiera.
Być może to wszystko jest faktycznie wynikiem nieudolności liderów PiS. Może to faktycznie idioci niezdolni do sprawowania władzy. Lecz moim zdaniem równie prawdopodobne jest to, iż politycy Prawa i Sprawiedliwości natrafili na gigantyczny opór tych, którzy faktycznie sprawowali w Polsce władzę przez ostatnie kilkanaście lat.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)