Jak trafnie zauważa Igła, zawsze znajdzie się jakiś gwiżdżący bęcwał. Na Salon24 okazał się nim dziś galopujący major. Koniecznie musiał dać upust swej niechęci do Lecha Kaczyńskiego i pogardzie dla inaczej myślących osób. Wykorzystał więc święto, by gwizdać z całej siły.
Zdaniem galopującego majora prezydent postanowił psychologicznie wpłynąć na widzów i zaprezentował się w honkerze niczym papież w papa mobile (!). Jak wiadomo, pisze major, tępy lud ma w podświadomości zakodowaną miłość do Karola Wojtyły. Nie wiedzieć czemu, ale ma. A papież – to człowiek pozdrawiający tłum z samochodu. Teraz, gdy mi to objaśniono także dostrzegam perfidię tego planu. Dziękuję, galopujący majorze.
A poważnie, to nie rozumiem – jak nienawiść może tak zaślepiać? Wręcz fizycznie odczuwam pogardę, jaką galopujący ma na przykład dla mnie. Gdyż ja już od kilku dni nie mogłem doczekać się tej defilady. Oglądałem ją (niestety tylko w TV) od początku do końca. Z dumą patrzyłem na prezydenta wolnej Polski dokonującego przeglądu polskiego wojska. Nasz kraj nie był świadkiem czegoś takiego od niemal 70 lat.
Tymczasem mój kolega bloger patrząc na defiladę nie widział tego samego co ja. Zamiast prezydenta widział znienawidzoną kaczuchę. Zamiast dumnych ze swej armii Polaków widział ogłupiony tłum. Zamiast święta widział powód do drwin.
Powiedz mi, galopujący majorze, co by Ciebie zadowoliło w taki dzień jak dziś? Defiladę jakiej armii przywitałbyś z zadowoleniem? Może białoruskiej? W nią, jak zauważyłem, wierzysz bowiem bardziej niż w polską. Ale niestety, nasz sprzęt nie jest aż tak stary, jak piszesz. Gdyby nadszedł kiedyś ponownie, niczym w 1920, czas wyzwolenia – wyzwoliciele mogliby sobie znów nie poradzić.


Komentarze
Pokaż komentarze (53)