Rybitzky Rybitzky
231
BLOG

Seks, PiS i Julia Pitera

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 19

Mężczyźni, gdy akurat nie mają tematu rozmawiają o… wiadomo o czym. Politycy są niepokojącym wyjątkiem, gdyż zawsze znajdą sobie jakąś inna kwestię do obgadania. Sondaże, autostrady, wojna w Iraku – to jakaś perwersja. Powiewem normalności jest więc ostatni wywiad Julii Pitery dla „Dziennika”.

Posłanka Platformy spotkała się z dziennikarką, po czym obie panie (zapewne w jakiejś kawiarni) porozmawiały sobie o dupach. O ciachach, znaczy. Wszyscy bowiem przecież wiemy, że kobiety mają w swych dyskusjach taką samą tematykę jak my.

Głównym omawianym przez Piterę ciachem był Zbigniew Ziobro. Oddajmy głos samej posłance: Zaczyna tracić dystans. Najgorsze jest jednak to, że nie ma w swoim otoczeniu nikogo, kto patrzyłby na jego działania krytycznie. A żona świetnie się do tego nadaje. Ziobrze otoczenie tylko kadzi. On prawdopodobnie lubi, żeby ciągle mu mówiono: jesteś przystojny, świetnie ubrany i najmądrzejszy na świecie. Brakuje kogoś, kto mu powie: Zbyszek, puknij się w głowę, wstyd mi za ciebie. Rozczulające prawda? Taka troska o politycznego przeciwnika!

Niestety, Pitera jest także po kobiecemu brutalna: Słyszałam, jak się chwalił, ile to listów dostaje od kobiet. Może z którąś się ożeni? Mojego stosunku do niego to i tak nie zmieni. Jeśli nie miał takiej potrzeby do 37. roku życia, a raptem by to zrobił dziś, to odebrałabym to jako kolejny krok propagandowy, a nie potrzebę serca. Jeszcze jedna niszczarka na konferencję prasową. Tylko że na dwóch nogach.

Tak, wypowiedzi Pitery są nie tylko bardzo kobiece, ale również bardzo platformerskie. Facet potrzebuje żony, ale jest z PiS, więc pewnie ślub będzie tylko podpuchą. Na koniec wywiadu Pani Julia daje wyraz swej niechęci dla tzw. singli: Czy oni nie potrafią żyć z drugim człowiekiem? Nie potrafią pójść na kompromis? Uważają to za zgniliznę?(…) Ci, którzy formują rządy, powinni się mocno zastanowić nad samotnikami. Nie nad rozwodnikami. Nad zatwardziałymi kawalerami.

***

Cóż, może coś w tym jest. W psychologii polityki popularna jest teoria głosząca, iż brak życia seksualnego niektórzy ludzie rekompensują sobie nadzwyczajną aktywnością w przestrzeni publicznej. Niektórzy za typowy przykład takiej postawy uważają Jarosława Kaczyńskiego. W końcu nasz premier, jak wiadomo, partnerki życiowej nie posiada. Co zresztą powoduje szereg dziwnych podejrzeń i niewybrednych komentarzy.

Inna sprawa, że przecież nikt premierowi i innym politykom do łóżek nie zagląda (wyłączając prokuraturę w przypadku Samoobrony). Nie kierujmy się jednak filisterskim sposobem myślenia Pitery – od kiedy to do zaspokajania podstawowych męskich potrzeb potrzeba akurat żony? Kobiety – tak, żony – niekoniecznie.

Historia pokazuje, iż władza zwykle nie idzie w parze z seksualną wstrzemięźliwością, a wręcz odwrotnie – samce alfa muszą przecież dominować w każdej dziedzinie. Może więc premier Kaczyński ukrywa przed nami całkiem inne oblicze? Może jego temperament objawia się nie tylko w polityce? Cóż, tego nie wiem i nie interesuje mnie to. Życzę jednak premierowi zwycięstw na wszystkich polach:

Jola i Jarek

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka