Czy to przypadek, że ksiądz Mieczysław Maliński akurat teraz postanowił bronić się przed zarzutami o współpracę z SB? Milczał przez kilkanaście miesięcy, co zresztą wydawało się słuszną taktyką – informacje, które wyszły na jaw nie budziły wątpliwości. Maliński pracował dla SB, podobnie zresztą jak wielu innych księży.
Teraz jednak „przyjaciel Ojca Świętego” stanowczo zaprzecza wszystkiemu. Być może jest to po prostu sposób na promocję jego nowej książki. Jeśli tak, to przyznajmy, że Maliński nisko upadł, niezależnie od swojej przeszłości. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, iż jak wielu Polaków, ksiądz Mieczysław uznał, że 21 października Polska zawróciła z drogi na jaką skierował ją PiS. A tym samym znów można bezczelnie kłamać i liczyć na pomoc przyjaznych mediów. Maliński był jednym z autorytetów III RP, widać zatęsknił za tą rolą.
W najbliższej przyszłości możemy zapewne oczekiwać jeszcze kilku takich „powrotów”. Wielu przecież zostało „skrzywdzonych” przez „gnojków z IPN”. A jak to pisał Jan Turnau: Fałszywy byłby obraz wybitnego duszpasterza ks. Malińskiego tworzony tylko w oparciu o sprawę jego ewentualnej uległości wobec policji PRL. Naczelny teolog „Gazety Wyborczej” pytał także: Ale czy robienie z tej sprawy głównego kryterium oceny człowieka jest słuszne?
Oni poczuli ponownie grunt pod nogami i będą wracać bo bez uznania oraz pieniędzy nie potrafią żyć. Dlatego kiedyś sprzedawali SB kolegów, i dlatego teraz zrobią wszystko by odzyskać swoje dawne wpływy. Czy im się uda?


Komentarze
Pokaż komentarze (24)