Przed pierwszym dniem listopada, gdy wszyscy zajmują się wspominaniem zmarłych oraz roztrząsaniem problemu nazwy zbliżającego się święta, ja wolę poświęcić chwilę uwagi mniejszej części ludzkości, a mianowicie – żywym.
Żywych ludzi jest zdecydowanie mniej, niż tych, którzy już zmarli, lub mają się dopiero urodzić. Jakby na to nie patrzeć, nasza sytuacja jest dosyć wyjątkowa. Uśredniając, brak życia jest dla ludzkości dużo bardziej typowym stanem.
Co ciekawe, większość z nas to właśnie życie uważa za naturalny stan rzeczy. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach śmierć wydaje się czymś odległym. Kiedyś, gdy z piątki rodzeństwa przeżywało jedno dziecko, posiadaliśmy większą zdolność dostrzegania jakim luksusem jest oddychanie.
Teraz żyjemy dłużej, zdrowiej i bezpiecznej. Przynajmniej w naszym cywilizowanym świecie, gdzie historia zakończyła bieg. Lecz czy w pełni wykorzystujemy czas, który nam się trafił? Czy zamykając oczy będziemy pewni, iż nasz krótki pobyt tutaj nie był przypadkiem? Kiedyś odpowiedź na te pytania była łatwiejsza.


Komentarze
Pokaż komentarze