Rybitzky Rybitzky
97
BLOG

There are no Jews in "Katyn"

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 51

„Katyń” z rocznym opóźnieniem wszedł na ekrany kin w USA. Zajrzałem na amerykańskie portale w poszukiwaniu recenzji i, prawdę mówiąc, jestem mocno zaskoczony. Wciągu ostatniej doby opublikowano za oceanem dziesiątki tekstów na temat filmu Andrzeja Wajdy.

O „Katyniu” pisze głównie prasa nowojorska (New York Times, New York Observer, New York Magazine), ale nie tylko. Zainteresowanie polskim filmem okazują najważniejsze serwisy oraz blogi poświecone kinu oraz kulturze, np. indieWIRE, Slant Magazine, Rotten Tomatoes. Obszerna recenzja „Katynia” (zresztą jedna z lepszych) znalazła się nawet na portalu MTV.
 
Co warto podkreślić, zajawki tekstów o filmie Wajdy są umieszczane na głównych stronach niemal wszystkich serwisów (wspomnianego MTV nie wyłączając). Tak więc, chcąc, czy nie chcąc, miliony Amerykanów poznało dziś słowo „Katyn”. Oczywiście, na historyczną produkcję w dziwnym języku mało kto pójdzie – ale raczej nikt nie domaga się od „Katynia” podboju list box office.
 
Krytycy z USA oceniają film bardzo dobrze. W rankingu serwisu metacritic.com (który zbiera oceny wielu recenzentów) „Katyń” otrzymał notę 76/100. Główny faworyt tegorocznych Oscarów „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” ma 70/100.
 
Większość recenzentów nie miała żadnego problemu ze zrozumieniem treści „Katynia”. Być może posiłkowali się materiałami dostarczonymi przez polskich producentów, lecz ważny jest przecież efekt końcowy.
 
W amerykańskim odbiorze „Katynia” szczególnie ciekawe jest to, iż największe wrażenie na widzach z USA zrobiła scena początkowa – spotkania uciekinierów na moście, a nie końcowa – egzekucja. Niemal w każdej recenzji znajdziemy rozważania (zwykle podobne, ale jednak odmienne) na temat interpretacji sceny, gdy trafiają na siebie grupy osób uciekających przed Niemcami i Rosjanami (czy też raczej przed „Nazis” i „Soviets”).
 
Łyżką dziegciu w tym całym recenzenckim miodzie jest pojawiający się czasem (na szczęście rzadko, ale bez żadnego uzasadnienia) tradycyjny wątek „polskiego antysemityzmu”. David Edelstein z NY Magazine zauważył nawet w nieco oskarżającym tonie, iż w „Katyniu” nie ma Żydów. Tak jakby Żydzi mieli być w każdym filmie wojennym dziejącym się w Polsce.
 
Bez wątpienia dzieło Andrzeja Wajdy ma swoje pięć minut sławy w USA właśnie teraz. Rok temu, gdy „Katyń” nominowano do Oscara także urządziłem sobie przegląd amerykańskiej prasy – lecz wówczas o tym filmie nie pisał niemal nikt. Teraz widać jak wielkim zaniedbaniem był brak przygotowania szybkiej premiery „Katynia” w USA.

 

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (51)

Inne tematy w dziale Polityka