„Katyń” z rocznym opóźnieniem wszedł na ekrany kin w USA. Zajrzałem na amerykańskie portale w poszukiwaniu recenzji i, prawdę mówiąc, jestem mocno zaskoczony. Wciągu ostatniej doby opublikowano za oceanem dziesiątki tekstów na temat filmu Andrzeja Wajdy.
Co warto podkreślić, zajawki tekstów o filmie Wajdy są umieszczane na głównych stronach niemal wszystkich serwisów (wspomnianego MTV nie wyłączając). Tak więc, chcąc, czy nie chcąc, miliony Amerykanów poznało dziś słowo „Katyn”. Oczywiście, na historyczną produkcję w dziwnym języku mało kto pójdzie – ale raczej nikt nie domaga się od „Katynia” podboju list box office.
Krytycy z USA oceniają film bardzo dobrze. W rankingu serwisu
metacritic.com (który zbiera oceny wielu recenzentów) „Katyń” otrzymał notę 76/100. Główny faworyt tegorocznych Oscarów „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” ma 70/100.
Większość recenzentów nie miała żadnego problemu ze zrozumieniem treści „Katynia”. Być może posiłkowali się materiałami dostarczonymi przez polskich producentów, lecz ważny jest przecież efekt końcowy.
W amerykańskim odbiorze „Katynia” szczególnie ciekawe jest to, iż największe wrażenie na widzach z USA zrobiła scena początkowa – spotkania uciekinierów na moście, a nie końcowa – egzekucja. Niemal w każdej recenzji znajdziemy rozważania (zwykle podobne, ale jednak odmienne) na temat interpretacji sceny, gdy trafiają na siebie grupy osób uciekających przed Niemcami i Rosjanami (czy też raczej przed „Nazis” i „Soviets”).
Łyżką dziegciu w tym całym recenzenckim miodzie jest pojawiający się czasem (na szczęście rzadko, ale bez żadnego uzasadnienia) tradycyjny wątek „polskiego antysemityzmu”. David Edelstein z NY Magazine zauważył nawet w nieco oskarżającym tonie, iż w „Katyniu” nie ma Żydów. Tak jakby Żydzi mieli być w każdym filmie wojennym dziejącym się w Polsce.
Bez wątpienia dzieło Andrzeja Wajdy ma swoje pięć minut sławy w USA właśnie teraz. Rok temu, gdy „Katyń” nominowano do Oscara także urządziłem sobie przegląd amerykańskiej prasy – lecz wówczas o tym filmie nie pisał niemal nikt. Teraz widać jak wielkim zaniedbaniem był brak przygotowania szybkiej premiery „Katynia” w USA.
Inne tematy w dziale Polityka