Janusz Piechociński niósł ożywczą nadziej na zmiany. Wygrał prezesurę w PSL-u, ale okazał się mięczakiem, pożałowania godnym. Chciał być wodzem, chciał klepać językiem komunały, zasłyszaną dziennikarską sieczkę, ale stanowiska wicepremiera i ministra gospodarki za Chiny ludowe nie chciał przyjąć. Mówił, że wie co trzeba zmienić, żeby w Polsce było lepiej. Mówić potrafi każdy głupi. Skoro miał własny program naprawy partii i skuteczności koalicji, powinien zasiąść w tym fotelu rządowym i z tej pozycji podejmować decyzje. To jednak wymaga mocnego charakteru i poczucia odpowiedzialności. Tych cech właśnie Januszowi Piechocińskiemu przez wiele nerwowych dni brakowało.
363
BLOG
Ludowiec - zgięty wiernopoddańczo
Kiedy Janusz Piechociński ukląkł przed partią pomyślałem, że to zły znak. Czy się pozbiera? W Google, 7.12.2012, pod nazwiskiem Janusz Piechociński obrazy – jest co najmniej tysiąc zdjęć, tysiąc twarzy, tysiąc sylwetek ilustrujących w kolorze naszego ulubionego polityka. Celebryta to czy aktor?
Podczas nominacji charakterystyczny jest ten wiernopoddańczy skłon przed prezydentem. Nawet gratulacji nie potrafi przyjąć wyprostowany, z godnością, jak mężczyzna.
Czyli wszystko jest OK? Wszystko zostaje po staremu? Nepotyzm od sołtysa po wicepremiera?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)