122 obserwujących
3647 notek
1708k odsłon
154 odsłony

Europarlament w cieniu wirusa

rys. M. Adrzejewski
rys. M. Adrzejewski
Wykop Skomentuj3

Zdaje się, że jest kilku gości, którzy bardzo żałują, ze to nie oni byli „pacjentem zero” w Polsce, gdy chodzi o koronawirusa... 

Najwięcej importujemy z Niemiec, ale ten import wirusa dokonany z RFN przez kogoś z Lubuskiego był fatalny. Polska opierała się długo. Przed nami wypadki zarażenia koronawirusem zanotowano w przeszło 20 krajach UE, ale „przyszła kryska na Matyska”. Oczywiście bój trwa. Chodzi o to, żeby nosicieli tegoż wirusa nie było, jak w  Italii, na pęczki. 

Jako historykowi  przypomina mi się mapa Europy z XIV wieku obrazująca zasięg epidemii dżumy na Starym Kontynencie. Wielka zielona plama oznaczająca, ze dżumy tam nie było, to całe terytorium Królestwa Polski. Wolny od wirusa był też kawałek Czech, wschodnich Niemiec i kawałek Królestwa Hiszpanii. Można to tłumaczyć opieką Matki Boskiej, można faktem, że nasze ówczesne państwo było mniej zurbanizowane niż kraje Zachodu – stąd powodów do pandemii było mniej. Ale jednak fakt,  że udało się jej uniknąć zakrawa na cud. Po blisko siedmiu wiekach Rzeczpospolita wychodzi z tej nowej, globalnej epidemii na razie obronną ręką. Niech rząd i służby medyczne oraz sanitarno-epidemiologiczne robią swoje, a my możemy to wesprzeć poprzez tradycyjne „od (morowego) powietrza (…) – wybaw nas Panie”... 

Kreślę te słowa z Brukseli – zgodnie z tytułem rubryki. W nieformalnej stolicy UE pełna gotowość bojowa w kontekście wojny z koronawirusem. Przedwczoraj nagle odwołano wszystkie „eventy”, konferencje, seminaria, wystawy organizowane w Parlamencie Europejskim, zlikwidowano też wizyty wycieczek sponsorowanych przez europarlament z udziałem mieszkańców okręgów wyborczych poszczególnych europosłów. Goście z zewnątrz w praktyce nie mają wstępu do siedziby PE przy Rue Wiertz. Odwołano wszelkie oficjalne i półoficjalne wyjazdy europarlamentarzystów, nawet po sąsiedzku, do innych krajów Unii. 

Ale jak to w UE bywa często, a nawet może jest w ostatnich latach regułą – nawet przy okazji ryzyka epidemiologicznego mamy klasyczne „double standards” czyli podwójne standardy. Oto bowiem „ścięto” wszystkie imprezy z udziałem gości z zewnątrz, nawet coroczny szczyt UE – Afryka, gdzie miało wystąpić aż 30 prelegentów, ale jednej imprezy jakoś nie odwołano. Chodzi o wystąpienie w europarlamencie… Grety Thunberg. Zapytany o tą  bulwersującą sprawę przewodniczący Komisji Środowiska odpowiedział, że nie jest to jego decyzja, tylko decyzja szefa parlamentu. Przewodniczącym tegoż jest, skądinąd sympatyczny w prywatnych kontaktach włoski socjalista – David Maria Sassoli.  Uznał on widocznie, że koronawirus nie będzie imał się szwedzkiej nastolatki, ani zapewne tłumu (albo: tłumku) europosłów, którzy się na spotkaniu z nią zjawią. Co do samej panny Thunberg, może jest w tym pewna (zbójecka) logika, skoro to przecież pod względem formalno-prawnym dziecko jeszcze – bo lista krajów, w których pobyt oznacza przymusową kwarantannę jest dla dzieci z europejskich szkół w Brukseli znacznie krótsza niż dla europosłów ... 

*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej" (11.03.2020)


Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka