125 obserwujących
3759 notek
1733k odsłony
193 odsłony

Trumpowi bardzo zależy na polskich głosach w USA

Wykop Skomentuj7

W ostatnim dniu przed cisza wyborcza polecam zapis mojego wywiadu dla „Rzeczpospolitej TV” -program „Rzecz o polityce”. Rozmowę ze mną przeprowadziła red. Zuzanna Dąbrowska .

Dzień dobry, Zuzanna Dąbrowska, to jest „Rzecz o polityce” ,oczywiście w wydaniu on-line-owym. Moim gościem w Brukseli jest oczywiście deputowany, gdzie indziej mógłby być, Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki, dzień dobry.

– Witam Panią Redaktor, witam Państwa.

Po co prezydent Andrzej Duda w końcówce kampanii wyborczej jedzie do Stanów Zjednoczonych i po co spotyka się z prezydentem USA Donaldem Trumpem?

– Jak słusznie zauważył brytyjski prestiżowy, opiniotwórczy dziennik ekonomiczny „Financial Times” jest to już jedenaste spotkanie prezydenta Dudy i prezydenta Trumpa - to jest imponująca częstotliwość, nawet biorąc pod uwagę przywódców G7, czy G20... Jedzie dlatego, że trzeba załatwiać dla Polski ważne sprawy, przede wszystkim w wymiarze militarnym i geopolitycznym, ale także gospodarczym. Nie ma co tez ukrywać, że pewnie spotkanie w tym terminie jest nieprzypadkowe, wybory w USA już dosłownie za cztery i pół miesiąca, w pierwszy wtorek listopada, a prezydentowi Trumpowi bardzo zależy na głosach Amerykanów polskiego pochodzenia, którzy, przypomnę w tych trzech kluczowych „swing states ”, stanach, które przechodzą z rąk do rąk, z Republikanów na Demokratów, czyli Pensylwania, Michigan, Wisconsin. Tam amerykańscy Polacy, czy polscy Amerykanie stanowią nawet do 10% wyborców i te głosy są kluczowe - przypomnę, że różnica ta wynosi często do 0,5% między Demokratami a Republikanami. Przypomnę też, że Polacy czy polscy Amerykanie mówiąc ściślej, prawie zawsze głosowali na Demokratów -przez dziesiątki

lat, bo była to formacja, która bardziej sprzyjała mniejszościom etnicznym, ale w ostatnich wyborach postawili na Trumpa. I to były głosy decydujące o jego wyborze w tych trzech stanach, o których powiedziałem -46 głosów elektorskich jest tam i te głosy zdecydowały o zwycięstwie Donalda Trumpa, który, przypomnę uzyskał mniej głosów wyborczych niż pani Hilary Rodham Clinton, która była kandydatem Demokratów, ale więcej głosów elektorskich w 538- osobowym Kolegium Elektorów.

Panie Pośle, to będzie w listopadzie a my w niedzielę mamy wybory. Dzisiaj „Rzeczpospolita” cytuje konserwatywnego politologa George’a Friedmana, który doradza Republikanom, który mówi, że to jest najbardziej fatalny z możliwych terminów złożenia wizyty przez polskiego prezydenta, przypomnimy Andrzej Duda, jest pierwszym politykiem, który przyjeżdża po zamieszkach na tle rasowym, podczas których prezydent USA nie zrobił sobie dobrej prasy, także wśród Konserwatystów i Republikanów, mimo że pandemia pomału także w Stanach zaczyna się zwijać, choć na świecie ma cały czas rosnące zachorowania, to Amerykanie cały czas bardzo się denerwują o jej skutki. Czy na pewno ten pomysł, który miał być w zamyśle fajerwerkiem wyborczym, zagra w tej kampanii Andrzeja Dudy, nie Donalda Trumpa, tylko Andrzeja Dudy, który też pewnie liczy na głosy Polaków mieszkających w Stanach?

– Myślę, że ta wizyta nie będzie jakimś „breaking -pointem” , punktem przełomowym w kampanii prezydenta Dudy. Prezydent Duda robi swoje, po prostu korzysta z pewnej okazji, która się nadarzyła, aby składając wizytę w Stanach Zjednoczonych Ameryki jako pierwszy prezydent, pierwsza Głowa Państwa, pierwszy przywódca w trakcie pandemii załatwić sprawy dla Polski istotne, przede wszystkim dotyczące zwiększenia liczby żołnierzy amerykańskich w naszym kraju, co w kontekście zamiaru prezydenta Trumpa zabrania ich w większej ilości z Niemiec , jest szczególnie ważne - chociaż oczywiście powiem tutaj, że Polska by chciała ,żeby ci żołnierze amerykańscy w Niemczech zostali, bo im więcej żołnierzy amerykańskich w Europie tym lepiej, ale natomiast nie jest to nasza sprawa, to jest sprawa relacji bilateralnych Waszyngton-Berlin, dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo naszego kraju, więcej żołnierzy amerykańskich u nas to do nas coś dobrego.

Myślę, że to nie tylko sprawa stosunków bilateralnych z Niemcami, ponieważ wojska stacjonujące, amerykańskie wojska stacjonujące w Niemczech nie wynikają tylko z układów bilateralnych, ale przede wszystkim z ogólnego układu bezpieczeństwa, przede wszystkim relacji północnoatlantyckich po prostu NATO-wskich, nie zwiększa więc Trump obecności wojskowej w całym regionie europejskim, tylko przesuwa ewentualnie niektóre oddziały. Czy jeśli Polska będzie miała taki wybór, taką propozycję na stole, czy przyjmiecie żołnierzy i sfinansujecie ich pobyt- tych, którzy do tej pory byli w Niemczech, to powinno się na to zgodzić?

– Polska przede wszystkim zabiega o to, żeby u nas było więcej żołnierzy amerykańskich, to oczywiste ze względu na Wschód, na Rosję i jej politykę dość często imperialną: pamiętamy o Gruzji i 2008 roku pamiętamy o Ukrainie i 2014 roku, pamiętamy o działaniach hakerskich w krajach bałtyckich i Polsce. Natomiast co do kwestii żołnierzy amerykańskich w Niemczech, to przypomnę, że także w środowisku -to nie nasza sprawa ,to sprawa wewnętrzna Amerykanów i decyzja w tej sprawie - ale w środowisku Republikanów trwa też spór, parudziesięciu wpływowych kongresmenów amerykańskich, łącznie z tymi, którzy zajmują się sprawami bezpieczeństwa, napisało list do prezydenta Trumpa ,by tę decyzję zmienił - czekamy na decyzję Waszyngtonu w tej sprawie. Oczywiście jest tak, że żołnierze amerykańscy w Niemczech, to żołnierze amerykańscy w Europie i z naszego punktu widzenia polskiego i europejskich krajów NATO lepiej, jest żeby zostali, ale podkreślam : przede wszystkim musimy troszczyć się o bezpieczeństwo nasze i ta liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce powinna się zwiększać, dobrze, że się zwiększa ! To także cel wizyty prezydenta Dudy w USA.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka