128 obserwujących
3899 notek
1774k odsłony
366 odsłon

Unijna „równowaga płci” a polska praktyka

Wykop Skomentuj4

W cieniu absurdalnych oskarżeń Polski na forum Parlamentu Europejskiego o niemal wszystkie możliwe grzechy uwadze opinii publicznej umknęła znamienna debata w PE, której tytuł mógł być odbierany jako manifest feministek. Jednak fakty związane z tematem tej debaty są dla Polski bardzo korzystne. Chodzi tu o dyskusję nad sprawozdaniem „Women in decision making on company boards, including the state of play on the directive on improving the gender balance among non-executive directors of companies listed on stock exchanges and related measures”

 Za PiS wzrost liczby kobiet na stanowiskach kierowniczych w spółkach

Można to ująć znacznie krócej polskim podsumowaniem: „Równowaga płci w zarządach przedsiębiorstw”. Akurat fakty są w tej kwestii po stronie Polski. Oto w naszym kraju w ostatniej dekadzie następuje systematyczny wzrost udziału kobiet na stanowiskach dyrektorów generalnych i zarządzających. Przed dwoma laty był to udział na poziomie niemal 30%, co oznaczało wzrost o 4,4% w stosunku do roku 2010.

W 2018 roku w Polsce kobiety zajmowały blisko 16% stanowisk w zarządach przedsiębiorstw. Stały na czele 6% spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) oraz stanowiły 13% członków zarządów wszystkich spółek giełdowych. Bardzo charakterystyczne, że najwięcej kobiet należy do kadry kierowniczej w firmach branży finansowej: przed dwoma laty było to prawie 19% kobiet. Oznaczało to wzrost o 1,6 punktu procentowego w porównaniu z sytuacją na początku rządów Prawa i Sprawiedliwości w 2016 roku. Trzeba tu zauważyć, że ten systematyczny wzrost liczby kobiet na stanowiskach kierowniczych w naszym kraju ma miejsce wyraźnie w ostatnich pięciu latach za władzy PiS. Obala to różnego rodzaju stereotypy na temat rządów polskiej prawicy oraz Prawa i Sprawiedliwości. Skądinąd warto podkreślić, że w ostatnich latach w Polsce kobiety najwyższe zajmowały stanowiska we władzach państwowych: premiera i wicepremiera, a obecnie przedstawicielki PiS sprawują funkcje marszałka Sejmu RP (Elżbieta Witek) i Wicemarszałka Sejmu RP (Małgorzata Gosiewska). Prezesami Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego też są kobiety, co nigdy nie miało miejsca za rządów lewicy czy PO-PSL (odpowiednio: Julia Przyłębska i Małgorzata Manowska).

 Skądinąd od lat liczba kobiet – parlamentarzystek, zarówno w Sejmie, jak i w Senacie jest tradycyjnie wyższa od wielu krajów członkowskich Unii Europejskiej. Widoczne było to do niedawna zwłaszcza w porównaniu z krajami Europy Południowej.

Co i kiedy przeforsuje prezydencja Niemiec?

Wracając jednak do europarlamentarnej debaty o „równowadze płci” w przedsiębiorstwach ,to warto powiedzieć, że za rządów PiS warszawska Giełda Papierów Wartościowych uruchomiła tzw. listę „Dobrych Praktyk Spółek Notowanych na GPW”. Jest na niej też zasada prezentowania owego „balansu płci” na stanowiskach kierowniczych spółek na ich stornach internetowych. Znamienne, że aż 25% spółek giełdowych zastosowało się do owej polityki równorzędności.

Dodajmy, że w zeszłym roku Forum Odpowiedzialnego Biznesu (FOB) wraz z Deloitte stworzyło ranking „integracji i różnorodności” w naszym kraju (Diversity & Inclusion Rating). Jego celem ma być zagwarantowanie przejrzystej oceny firm w ich działaniach na rzecz zapewnienia nie tyle parytetów, co większej niż dotąd równowagi płci.

Odnośnie do „poprawy równowagi płci wśród dyrektorów niewykonawczych spółek giełdowych” to stanowisko Polski jest jasne – zwiększenie udziału kobiet na najwyższym szczeblu to cel ważny, ale jego realizacja musi być adekwatna do warunków gospodarczych i społecznych. Skądinąd prace nad ta dyrektywa trwają w strukturach Unii Europejskiej już od ośmiu lat. Jest prawdopodobne, że prezydencja Niemiec w UE może starać się doprowadzić do przyjęcia tej regulacji na samym finiszu półrocznego kierowania Unią przez Berlin. Mówi się o decyzjach, które mogą zapaść w grudniu 2020 roku.

Europejskie „złote spódniczki”? Nie: każdy kraj ma swoje doświadczenia

Parlament Europejski dotychczas podkreślał, że dobrowolne rozwiązania w tym obszarze nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, zatem konieczna jest droga podobna do tej, jaką poszły Stany Zjednoczone Ameryki w kontekście regulacji wspierających Murzynów czyli „dyskryminacja pozytywna”– takie rozwiązania prawne, które będą wprowadzały wiążące, a nie nieobligatoryjne narzędzia.

Strona polska zwracała uwagę w tym kontekście, że nałożenie na podmioty prawa handlowego sztywnych „norm parytetowych” może w efekcie zaowocować … spadkiem stopni motywacji wśród kobiet (business women) ze względu na spodziewane preferencyjne traktowanie. Innym zagrożeniem jest postępujące w Europie zjawisko tzw. „złotych spodniczek”. Polega to na uczestniczeniu przez relatywnie niezbyt dużą grupę kobiet jednocześnie w zarządach i radach nadzorczych wielu spółek. Praktycznym rezultatem funkcjonowania owych „złotych spódniczek” jest to, że procentowy udział kobiet w najwyższych gremiach decyzyjnych spółek nie uległ bynajmniej zwiększeniu, choć znacząco zwiększyły się zarobki samozwańczej „elity”, ograniczającej się do małego w gruncie rzeczy grona kobiet.

Jest rzeczą oczywistą, że tego typu zjawiska w naszym kraju miałyby zupełnie odwrotny od zamierzonego efekt dla społecznego odbioru form i sposobów realizowania konstytucyjnej zasady równości kobiet i mężczyzn.

Rząd Rzeczpospolitej Polskiej uważa, że dyrektywa dotycząca „Równowagi płci przedsiębiorstw” jest wręcz niezgodna z zasadą pomocniczości oraz zasadą proporcjonalności, a więc łamie albo, mówiąc językiem dyplomatycznym: obchodzi, nie uwzględnia, nie respektuje – Traktatu o Unii Europejskiej. Chodzi, rzecz jasna, o artykuł 5., ustęp 3. Traktatu. Polska zajęła stanowisko, że cele zakładane przez unijną dyrektywę „równościową” mogą przecież zostać realizowane i osiągnięte w wystarczającym stopniu dzięki inicjatywom i regulacjom na poziomie państw członkowskich Unii Europejskiej.

Konkludując: można te (i inne) kwestie rozstrzygać na poziomie państwa narodowego, państw członkowskich, a nie poprzez narzucanie odgórnie poprzez formalne struktury UE-27 regulacji w tym zakresie.

Słowem: to poszczególne kraje Unii powinny rozstrzygać o zasięgu takich regulacji, ich zakresie, skali i instrumentach prawnych z tym związanych. Należy oczywiście uwzględniać specyfikę danego państwa, jego historię, tradycję, obyczajowość. Zupełnie inna sytuacja jest w krajach skandynawskich, zwłaszcza w Szwecji i Finlandii, gdzie wręcz przyjęto parytety „pół na pół”, gdy chodzi na przykład o stanowiska w Radzie Ministrów (sic!), a kompletnie inna chociażby w Grecji. Polska jest zapewne gdzieś pośrodku między tymi dwoma skrajnymi modelami udziału kobiet w kierowaniu giełdowymi spółkami handlowymi - ale też strukturami państwowymi. Każdy kraj ma po prostu swoją drogę i odrębne doświadczenia. Polska również. Bruksela o tej europejskiej różnorodności powinna pamiętać…

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (15.10.2020)


Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka